Sobotni wieczor w Instytucie Kultury Szwajcarskiej. Wystawa Gerdy Steiner i Jörga Lenzlingera „Comment rester fertile” czyli -jak pozostac plodnym. Plodnym w jakim sensie? W kazdym. Bedzie o plodnosci roslin i ludzi, zwierzat i ziemi. O kreatywnosci i zmianie w znaczeniu tego slowa.
O życiu kulturalnym, ksiażkach, historii, teatrze i polonikach. Spacery po Paryżu dla ciekawskich
czwartek, 30 września 2010
Gerda Steiner i Jörg Lenzlinger w CCS
Sobotni wieczor w Instytucie Kultury Szwajcarskiej. Wystawa Gerdy Steiner i Jörga Lenzlingera „Comment rester fertile” czyli -jak pozostac plodnym. Plodnym w jakim sensie? W kazdym. Bedzie o plodnosci roslin i ludzi, zwierzat i ziemi. O kreatywnosci i zmianie w znaczeniu tego slowa.
środa, 29 września 2010
Jesien, Paryz i gryzonie
O tym, ze nadchodzi jesien i robi sie coraz zimniej przekonalam sie trzy dni temu wchodzac do kuchni. Na stole, pogryzajac wyschniety kawalek bagietki siedziala sobie mysz. Czmychnela oczywiscie natychmiast pod stol, schowala sie do jakiegos kata i tyle ja widzialam. Odwiedzila mnie, sadzac po chrobocie, takze nastepnej nocy, i nastepnej...
Schodzac do piwnicy, ktora jest prawdziwa, wilgotna, nora z konca XIX wieku zauwazam plastikowe paczuszki jakiegos czerwonego produktu rozrzucone wzdluz piwnicznego korytarza. Aha, czyli juz o myszach ktos sie dowiedzial. Pukam do drzwi dozorczyni. "Przepraszam, czy nie moglaby mi Pani jakos pomoc...moze pozyczyc kota...moze zna Pani jakies srodki - my mamy w mieszkaniu myszy". Sympatyczna dozorczyni zerka na mnie filuteryjnym okiem. "Produkty w piwnicy? Nie to nie na myszy, to na szczury...ale prosze sie nie martwic, one nie biegaja po pietrach, nie lubia wspinaczek..." Aha-odpowiadam, ale co mam w takim razie zrobic? Pod naszymi nogami przemyka sie szarobury wielki kot. Patrze zazdrosnie na nasza strazniczke i wlascicielke kota w jednej osobie.
" Buszuja po wszystkich pietrach, byly juz nawet na piatym i szostym...Ha, wybieraja sobie tych, u ktorych maja najlepsza kuchnie"-mowi. Przyjmuje to za komplement. "No faktycznie-zamysla sie gospodyni- cos trzeba z nimi zrobic".
Jesien. W Paryzu zrobilo sie zimno. Wiatr wieje przez wszystkie nieuszczelnione okna a szczeliny pod drzwiami sa takich rozmiarow, ze moze sie przez nie przedostac do mieszkania nie jedna, ale cale stado myszy. Skad sie biora w Paryzu myszy?-zastanawiam sie i mysle o Klarze, ktora zakupila sobie dwa pytony, zywia sie one tylko myszami, wiec moze by tak wpuscic do tej kuchni nie kota, ale sympatyczne gady...
A myszy w Paryzu? Na kazdym rogu piekarnia, a w niej, po zamknieciu, na wystawie pieknie sie prezentuje dobrze wykarmiony kot. Moze ten kot to nieprzypadkiem?
Temat ciekawy. Czy ktos juz pisal o paryskich myszach i szczurach? Dwa dni temu ogladalam historyczny film z czasow Ludwika XIV, "Vatel". Gdy Depardieu spaceruje po ulicach Paryza, wokol jego stop klebia sie cale stada szczurow. Zeby stworzyc klimat miasta. Jesli Paryz, no to musza byc i szczury. Ponoc kiedys miasto bylo nimi zainfekowane. Teraz tez w Paryzu zyje ponoc 6 milionow szczurow. To oficjalne statystyki.
Przechodze w okolicach Halle. Eleganckie, gustownie udekorowane wystawy,. I nagle moj wzrok pada na jedna z nich. Wisza na niej piekne, wypasione szczury...jak prawdziwe. Czytam napisy "Szczury zlapane w Halles w 1925 roku" To miasto jest dumne ze swojej historii.
czwartek, 23 września 2010
Strajk
poniedziałek, 20 września 2010
Carska Rosja i Francja-notatki z wystawy
Wystawa zostala zatytulowana "Sztuki i tradycje w Rosji-carowie i Francja, od Piotra Wielkiego do Mikolaja II" i stanowi kontynuacje trwajacego w tym roku we Francji roku Rosji Jest to panorama zwiazkow laczacych od trzech stuleci oba kraje, wzajemnych wizyt, sympatii, pasjonujacych wplywow kulturalnych. Nicia przewodnia wystawy jest stosunek rosyjskich carow do Francji. Okres napoleonski zostal pominiety, co jest z natury rzeczy zrozumiale.
Francja byla wowczas najpotezniejszym i najbogatszym krajem w Europie, nie byla wiec specjalnie zainteresowana spotkaniem z rosyjskim ksieciem. Oto co pisal w swoich dziennikach Saint Simon „ Nie bylo sie z czego cieszyc, i Regent (zastepujacy maloletniego krola), chetnie by sie bez tego spotkania obyl. Nie warto bylo jednak zrazac ksiecia posiadajacego taka wladze, tak przewidujacego, z wielka fantazja choc z pozostalosciami barbarzynskich obyczajow”-pisal francuski kronikarz.
Sposrod wszystkich carow, Alexander III zdobyl sobie najwieksza sympatie Francuzow. Chociaz tak naprawde nigdy sie o nia specjalnie nie staral. Przede wszystkim kochal wszystko to, co rosyjskie w przeciwienstwie do swojego ojca zapatrzonego w Prusy. Sytuacja geostrategiczna, alians niemiecko-austriacki niejako automatycznie doprowadzil do zblizenia francusko-rosyjskiego. Wydarzeniem, ktory rozgrzeje zainteresowanie Francji w Rosji staje sie wyslanie do portu w Krosztadzie calej flotylli francuskiej. Rosjanie po prostu szaleja. Statki przykryte zostaja kwiatami, flagami obu krajow. Wieczorem, w Petersburgu odbedzie sie gigantyczny obiad na ktorym beda obecni admiralowie obu krajow. Jest to jakby przystawka do dalszych wzajemnych podchodow i umizgow, ktorych ukoronowaniem bedzie podpisany w 1894 roku alians francusko-rosyjski. Francja boi sie Niemiec po przegranej w 187o gdy stracila Alzacje i Lotaryngie. Republikanska Francja czuje sie osamotniona w monarchistycznej Europie.
Wystawa konczy sie na carze Mikolaju II , ktory odwiedzil Paryz trzykrotnie.
piątek, 17 września 2010
Kobieta w Berlinie
Teatr « Rond Point » wystawil « Kobiete w Berlinie”, anonimowy dziennik pisany przez kobiete miedzy kwietniem i czerwcem 1945 roku. Kupilam bilety, ale tego samego dnia przeczytalam recenzje w "Liberation", ze ksiazka wspaniala, ale dzielko teatralane dosc mialkie. Nie wytrzymuje, siegam po ksiazke. Dzis skonczylam. Prawie czterysta stron odtworzonych z drobnych karteczek, zapiskow w szkolnych zeszytach, notatek pisanych kazdego dnia, kazdej nocy.
Ksiazka zaczyna sie, gdy Rosjanie sa dopiero na przedmiesciach Berlina, rozpoczynaja sie bombardowania wymagajace od mieszkancow miasta chowania sie nocami do schronow. Schodzi tam cala kamienica, w wiekszosci kobiety, mlode dziewczyny, dzieci, czasem jakis starzec. Od poczatku w atmosferze podziemnego bunkra pojawia sie strach, strach przez hordami ruskich zolnierzy, strach o zycie, o godnosc kobiet, ktorych nie ma kto bronic przed hanba.czwartek, 16 września 2010
Statua Wolnosci z warsztatow na ulicy Chazelle
wtorek, 14 września 2010
Zlote paciorki Inkow
Zaskakuja techniki mieszania ze soba rozmaitych stopow zlota, srebra, miedzi, niezwykla kultura rzemiosla zlotnikow. Moze ta starannosc obrobki wynika z tego, iz Inkowie wierzyli, ze zloto i inne szlachetne kruszce sa materia zywa, ktora moze chorowac, ulegac utlenianiu, albo umierac, gdy traci blyszczacy kolor. Metale szlachetne wydobywano wszak z ziemi –matki nazywanej Pachamama, ktora wydaje te „sloneczne lzy” w troskliwa opieke ludziom.
Zaskakuja rowniez pieknem oraz technika wykonania poncza z materialu o prostych geometrycznych formach. Tkane z niezwykla dokladnoscia i precyzja z lnu i bawelny, nierzadko farbowanej. I te wlasnie poncza-kamizelki byly jedynym zabezpieczenim wojownika Inca. Jest to niezwykle zaskakujace, ze zarowno sprzet wojenny jak i ochronny wykonywany byl nie z metalu, zlota, srebra czy miedzi zarezerwowanych do wykonywania przemiotow sluzacych uprzywilejowanej kascie Inkow, ale z drewna, kamienia i materialu. Tarcze ochronne, helmy, poncza wykonywane byly z lnu i bawelny.środa, 8 września 2010
"Wierze w koty i w rum, i w slonce, i w zielone drzewa, i w wolnosc"- o ksiazkach Andrzeja Bobkowskiego
« Szkice piorkiem” przeczytalam wiele lat temu. Oczarowal mnie odwazny, barwny jezyk i osobowosc autora. Nigdy wczesniej nie czytalam nikogo o tak prostym, niezginajacym sie kregoslupie moralnym. Na kazdej stronie czulo sie owo wyszarpywanie wolnosci, w plonacej, zniewolonej totalitaryzmami Europie. Bobkowski uwiodl mnie soba. Osobowoscia szalenca, ktory podczas gdy „na calym swiecie wojna” na rowerze przemierza Francje. Przez kilka lat przedziera sie przez przelecze, spi pod golym niebiem, postepuje na przekor, wbrew logice i zdrowemu rozsadkowi. Byl inny. Piszacy w PRL-u mieli zniewolony umysl, ci na emigracji, przetracony nierzadko kregoslup. Bobkowski byl unikalny, nie nalezal, ani do jednych ani do drugich. W co wierzyl?
„Wierze w koty i w rum, i w slonce, i w zielone drzewa, i w wolnosc. Chce miec prawo zdechnac z glodu, jezeli sobie nie dam rady. I zyc na litosc boska, zyc troche tak, jak mnie sie podoba, a niekoniecznie tak, jak sie podoba jakiejs zas...ideologii. Amen. Mam pragnienie. Rumu Darby Mc Graw jak wolal kapitan Flint w Savannah. Po czym wykitowal. „Ale co se uzyl to se uzyl”-pisal w „Szkicach piorkiem”.
Do niedawna nawet nie wiedzialam, ze jakies inne ksiazki Andrzeja Bobkowskiego istnieja. To znaczy wiedzialam, ze wychodzily, ale jakos nie bylo okazji do nich dotrzec. I wreszcie, gdzies na poczatku tego roku dowiedzialam sie, ze grupa studentow z Lodzi organizuje podroz po Francji sladami Bobkowskiego. Obserwowalam ich peregrynacje, czytalam fragmenty z jego ksiazek dotyczace Francji i Paryza. Dowiedzialam sie, ze tu mieszkal, ponad osiem lat. niedziela, 5 września 2010
Cos sie psuje w panstwie francuskim...
sobota, 4 września 2010
Stare przewodniki i nowe technologie
Ksiazke przeczytalam w calosci i jedno jest pewne, Autorzy niewatpliwie sa erudytami i wiedza dziela sie z czytelnikami z wyrazna satysfakcja. Jest to kompendium dat, nazwisk, opowiastek. Polski Paryz zostal jak mi sie zdaje wyraznie pominiety, O zasluzonym dla emigracji kosciele Wniebowziecia NMP mowia wprost, ze lepiej omijac, gdyz klientela tego miejsca jest zblizona do tej, ktora mozna spotkac w Pruszkowie,” jesli jest tam oczywiscie sklep monopolowy”- "tu i owdzie wala sie butelka po wodce"...-pisza w przewodniku. Nawet wyspa sw. Ludwika i hotel Lambert nie budza u autorow specjalnego zainteresowania, a miejsce spotkan Wielkiej Emigracji zostaje potraktowane jako „pelny model polskiego piekla“. Opuszczajac wyspe „z ulga przechodzimy przez most”-pisza autorzy polskiego przewodnika po Paryzu. Troche mi bylo przykro i glupio, ze autorzy tak zle rozprawiaja sie z rodakami, ale przepraszam, rozpedzilam sie...Mialo byc nie o tym.środa, 1 września 2010
Co, gdzie i kiedy-wystawy paryskie na najblizsze miesiace
Wszechobecne we Francji od kilku dni slowo "la rentrée", ma chyba nieograniczona ilosc znaczen. To nie tylko powrot dzieci do szkoly, ale nagly wybuch aktywnosci calego spoleczenstwa. Najlatwiej to zaobserwowac przygladajac sie chociazby programacji zycia artystycznego na najblizsze miesiace w Paryzu. Zapowiada sie wiec niezliczona ilosc nowych wystaw, premier literackich(ok 700 nowych tytulow) i teatralnych.
Sprobuje wiec dokonac wstepnego rekonesansu: co, gdzie i kiedy bedzie mozna zobaczyc w przeciagu najblizszych miesiecy w Paryzu w dziedzinie sztuki.
Zaczynam od Wersalu, gdzie 14 wrzesnia otwarta zostanie wystawa prac japonskiego rzezbiarza Takashi Murakami. To, co robi Murakami to kolorowa, niezwykle bogata w formy, trojwymiarowa wersja manga, slowem - nowoczesny japonski barok. W polaczeniu z bogatym wystrojem Wersalu, moze to jednych szokowac, innych zachwycac. Widzialam juz kilka zdjec z "przymiarki" i mysle, ze bede nalezala do tej drugiej grupy.
Wystawa potrwa do 12 grudnia i po prostu nie wolno jej przegapic! Dodam tylko, ze dyrektorem Wersalu jest francuski polityk Jean-Jacques Aillagon, byly minister kultury i pierwszy w historii minister francuski i jawnie i oficjalnie przyznajacy sie do swojej homoseksualnosci. Znany jest tez ze wspolpracy z jednym z najbogatszych kolekcjonerow sztuki we Francji, François Pinault i plotki kraza, ze zanim wystawil nowoodkrytego Murakami w Wersalu, jego dziela zakupil wczesniej francuski kolekcjoner. Wiadomo bowiem, ze po wystawie w Wersalu, ceny dziel artysty conajmniej sie potroja. Aillagon znany jest rowniez ze swojej odwagi, wystawiajac prace kontrowersyjnego Jeffsa Koonsa.
Druga w kolejnosci, najciekawsza moim zdaniem wystawa tej jesieni nosi tytul "Skarby Medyceuszy" i bedzie otwarta 29 wrzesnia w muzeum Maillol. Do Paryza zostana przywiezione najpiekniejsze zdobycze wloskich mecenasow sztuki, obejmujace okres od XV do XVIII wieku. Zapowiada sie wiec wymarzony spacer po jednej z najwspanialszych kolekcji w Europie. Ciesze sie juz na mysl, ze dowiem sie czegos wiecej o rodzinie, ktora przeszla do historii nie tyle ze wzgledu na zgromadzone bogactwo, ale na znakomity gust. Byli nie tylko bankierami Europy, ale rowniez zdolnymi politykami i przede wszystkim humanistami. Potrafili sie nie tylko otaczac artystami, muzykami, poetami czy rzezbiarzami, ale prze wszystkim ich chronic, dajac szanse na pelny rozwoj ich sztuki. Kim wiec byli i jak wyglada ich kolekcja?
Odpowiedz w Muzeum Maillol, w XVI dzielnicy od 29 wrzenia do 31 stycznia 2011 roku na wystawie zatytulowanej "Le trésor de Médicis"
Muzeum Jaquemart-André ze swoja najpiekniejsza w Paryzu kawiarnia, zaprasza z kolei w podroz po Europie XVII wieku, gdzie o palme pierwszenstwa w sztuce klocily sie dwie szkoly malarstwa, francuska reprezentowana przez m.in Poussina i flamandzka Rubensa. Poczatkowo zamowienia glow koronowanych szly do Flandrii, miedzy Marii Medycejskiej ale z czasem, Europa zaczela interesowac sie francuskim klasycyzmem i wtedy zwrocono wzrok i sakiewke w strone Eustachego de Sueur, Charlesa de Brun i Poussina
Wystawa potrwa od 24 wrzesnia do 24 stycznia 2011 roku.
Najciekawsze paryskie muzeum, Quai Branly otwiera natomiast 5 pazdziernika pasjonujaca wystawe o dawnych nowobogackich Chinczykach zamieszkujacych Azje Poludniowo-wschodnia czyli okolice Singapuru. Ma to byc ponoc-mam zaufanie do kuratorow-przeglad chinskich blyskotek, zlego gustu ale za to sporych pieniedzy zarobionych na produkcji kauczuku. Nie bedzie wiec artystycznie, ale za to etnograficznie i kiczowato. Ma byc wystawione ok. 500 przedmiotow ; bizuterii, mebli, materialow dekoracyjnych etc.
"Baba-blingsignes intérieurs de richesse à Singapour" 5 pazdziernik 2010-30 styczen2011 w Muzeum Quai de Branly.
Z kolei Pinakoteka na placu Madelaine proponuje nam podroz do krainy sztuki przedkolumbijskiej, czyli do Cywilizacji Inkow. Pokazane zostanie to, co w 1532 roku odkryl Francisco Pizarro czyli rozmaitego rodzaju lancuszki, diademy, kolczyki i ozdoby sprowadzone z najlepszych peruwianskich muzeow. A swoja droga, to wielka frajda mieszkac w miescie, ktore ma nie tylko srodki, ale rowniez ambicje organizowania takich wystaw...Ale wracajac do sztuki wspolczesnej. Nie moge nie wspomniec o retrospektywie genialnego nowojorskiego malarza, kogos w rodzaju Jima Morrisona w sztuce, przygotowana przez Centrum Pompidou- Jean-Michela Basquiata. Pol Haitanczyk, pol Portorykanczyk, wyrosl w nowojorskiej dzielnicy Brooklyn. Stad w calej jego sztuce referencje do srodowiska w ktorym sie wychowal. Malowal szybko, zyl bardzo krotko, bo zmarl w wieku 28 lat po przedawkowaniu cocainy i heroiny. Ale jego obrazy, a powstalo ich naprawde sporo, sprzedaja sie dzis niezwykle drogo na swiecie, koneserzy sobie je po prostu wyrywaja. Uwazany jest za jednego z najciekawszych przedstawicieli neo-eskpresjonizmu. Warto wiec obejrzec.
Basquiat, Muzeum Sztuki Wspolczesnej Miasta Paryza, 15 pazdziernik 2010-30 styczen 2011
I wreszcie Luwr, gdzie pokazana zostanie wspolczesna sztuka rosyjska. Widac Francuzi postanowili przedluzyc pokazywanie Rosjan w Luwrze- poprzedzal ja, jak pamietamy- wielki przeglad sztuki rosyjskiej od X do XVIII wieku. Jedno jest pewne. Postarali sie na wybranie rzeczywiscie rzeczy reprezentatywnych,waznych i nowatorskich. Bo w innym razie po co byloby oddawac im do dyspozycji tak piekne i wazne muzeum?
Zebralam sie na zrobienie jedynie krotkiego przegladu, relacje bede pisala po obejrzeniu kazdej z nich. tematu nie wyczerpalam, i prosze z gory o wybaczenie, ale nie wiem, czy ktokolwiek jest w stanie przesledzic i opisac wszystko to, co dzieje sie w tym miescie...




.jpg)



