foto

foto
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dzieci. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dzieci. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 5 grudnia 2010

Bajka o paryskich osiolkach

Jutro swieto sw. Mikolaja, wiec przygotowalam najmlodszym czytelnikom, w prezencie, filmowa bajeczke, ktorej akcja toczy sie na Monmartrze. Przepraszam za niedociagniecia techniczne, nastepnym razem sie poprawie...

W tym roku wyjatkowo, Sw. Mikolaj postanowil zabrac w podroz do stolicy swoje dwa ukochane osiolki, Szczurka i Gburka.  Przez caly ranek rozdawal dzieciom prezenty  w okolicach Luwru, po poludniu przyszla kolej na Monmartre,  trzeba bylo wdrapac sie na sam szczyt wieeeelkiej gory... Bylo zimno i mokro, kostka brukowa slizgala sie pod kopytkami osiolkow. A do tego te ulice...pelne samochodow. Przy jednej z nich Gburek sie zbuntowal, nie przejde...i juz! Szczurek przeszedl pierwszy ale Gburek...stanal okoniem. Rozzloszczony na Gburka pomocnik Mikolaja postanowil go oddalic...


Buuuu, buuuu... slychac bylo rozpaczliwy placz Szczurka za przyjacielem...


...w koncu Szczurek przelamal sie i wyruszyl na pomoc!



Dzieki energicznej pomocy mieszkancow Monmatru, udalo sie w koncu upartego Gburka przeprowadzic na druga strone ulicy i Sw. Mikolaj ze swoimi osiolkami  pomaszerowal dalej rozdajac dzieciom cukierki.


Pieknych prezentow od Mikolaja zyczy wam Holly!

wtorek, 1 grudnia 2009

Portrety dzieci w paryskiej Oranżerii



Zeby wprowadzic nas w nastroj Swiat, muzeum Oranzerii na placu Zgody przygotowalo rodzinom pod choinke przepiekna wystawe „Dziecko jako model” czyli dosc kompletna retrospektywe malarstwa z dziecmi w temacie. Mamy wiec portrety dzieci wlasnych i dzieci znajomych- Renoire’a, Cezanna, Gaugina, Picassa, Matisse’a...i wielu innych. Sama wystawa jest jednak nie tylko przegladem tendencji i nurtow w malarstwie, choc i od tej strony jest interesujaca, ale sporo mowi rowniez o samych artystach.

Temat wydawaloby sie wdzieczny, a jednak dzieci zaczely interesowac malarzy stosunkowo niedawno. Wlasciwie do konca XIX wieku, jedynym tematem „dzieciecym” byla Maria dziewica z malym Jezuskiem na reku. No i male, pulchne aniolki. Malowal rowniez swoje dzieci Rembrandt, ale dopiero XIX wiek przyniosl autentyczne uznanie dziecka jako osoby i szerokimi drzwiami wprowadzil ten temat do malarstwa.

Mysle, ze znakomitym portrecista scen rodzinnych i macierzynstwa byla Berthe Morisot. Na wystawie w Pomaranczarni mozna zobaczyc jej bardzo cieple portrety corki Julii. Portrety maluje rowniez swoim dzieciom Pierre Auguste Renoir na przyklad Claude’a zwanego Coco. Zostal on zrobiony podczas zabawy chlopca metalowymi zolnierzykami, i jest to jedyny znak, ze portretowanym dzieckiem jest chlopiec a nie dzieczynka. Coco ma wlosy zwiazane wstazka i nosi czerwona sukienke.




Tak naprawde to dopiero dzis stalismy sie az tak rygorystyczni w ubieraniu dzieci. Na wystawie w Pomaranczarni pokazano portret slynnego antropologa, Clauda Levy-Strauss w czerwonej sukience w paski. No, ale kiedys widocznie nie przywiazywano do takich drobiazgow zbyt wielkiej wagi.



Wystawie towarzysza wywiady z osobami, ktorych rodzice parali sie malarstwem i ktorych portrety wybrano na te ekspozycje. Oj nie mieli oni latwego zycia ...czesto musieli spedzac dlugie godziny w niewygodnych pozach.
Sa portrety malowane z nadzwyczajna miloscia, cieplem i fascynacja dziecmi i inne, gdzie wazniejsza staje sie strona formalna, a dziecko jedynie pretekstem, tematem ubocznym, jak u Cezanne’a i Gaugine’a. Sa tez portrety dzieci niesformnych, dzikich czyli takich jakimi widza je rodzice. I piekne motto Bettelheima w jednej z sal wystawowych. „Wychowanie nie jest zawodem, jest sztuka”.