foto

foto

czwartek, 13 marca 2014

Młoda fotografia europejska w "104"

Młodzi, kolorowi bywalcy "104"
Dziewiętnastka nie jest najpiękniejszą dzielnicą Paryża. Turyści zaglądają tu rzadko i nic w tym dziwnego: nie przyciąga architektura, odstraszają blokowiska, brakuje instytucji kulturalnych, teatrów czy sal wystawowych. Zamieszkują ją niezamożni emigranci z czterech stron świata.

Od kilku lat ta biedniejsza córka paryskiej rodziny zaczyna zmieniać skórę. Coraz więcej tu młodzieży i młodych rodzin z dziećmi. Instalują się tu dzieci Paryżan szukający tańszego mieszkania i dorasta drugie pokolenie emigrantów, wychowanych już we francuskich szkołach. Dzielnica się więc odmłodziła. Gdy przejdziecie się nad kanałem Vilette, między stacją metra Stalingrad i Jaures, napotkacie wiele młodych mam z wózeczkami i dziećmi.

Tym samym  wzrosło również zapotrzebowanie na kulturę. Aby zaspokoić te potrzeby, merostwo Paryża wpadło przed kilkoma laty na pomysł, aby zagospodarować ogromnych rozmiarów halę, która początkowo służyła jako garaż dla pociągów a później, przez bodajże 150 lat jako gigantyczny dom pogrzebowy. I tak powstało, otwarte w 2008 roku Centrum Kultury „104”, które w założeniach miało stać się drugim po Pompidou ośrodkiem kultury w Paryżu.  Na remont wydano 100 tys. euro., 12 mln kosztuje roczna eksploatacja. Ale centrum jest imponujące.

Początkowo, przez pierwsze kilka lat działalności, 104 nie miało szczęścia do dyrektorów, wiało pustką, imprez było mało, ale może też musiało ono wrosnąć, zadomowić się w dzielnicy i wreszcie, dać się poznać młodzieży.
Street Art na budynku sąsiadującym z 104


W każdym razie, gdyby zajrzałam wczoraj na wystawę młodej fotografiki europejskiej w Centrum panował gwar i ruch. Na parterze trwały targi pracy branży hotelarstwa i restauracji, w podziemiach przygotowywano nową wystawę włoskiego artysty arte povera a wszędzie widać było tańczącą przy własnej muzyce młodzież. W kąciku stał też kontener z darmowymi książkami. Dostrzegłam również butiki ze zdrową żywnością oraz liczne kawiarnie. Centrum tętniło życiem.

Ale miałam pisać o fotografii. Festiwal Circulations odbywał się jak dotąd corocznie w odnodze lasku Bulońskiego, w parku Bagatelle. Tym razem udało się skłonić organizatorów, aby przeniósł się do 104. Chyba na tym zyskał. Prace jego uczestników były wystawione w kilku salach oraz w ogromnych rozmiarów holu Centrum.

Najmłodsza publiczność festiwalu fotografii
Co dominuje w pracach młodych fotografów europejskich? Chyba przede wszystkim portret, zdjęcia osób z najbliższego otoczenia, otaczającego środowiska, świata znanego, ale oglądanego inaczej. Na przykład młoda Rosjanka, Elena Czernyszowa sfotografowała miasteczko Norylsk w północnej Syberii, zbudowane całkowicie  przez więźniów a które z powodu zanieczyszczenia środowiska i dymu z eksploatowanych tam kopalń, znalazło się na szóstym miejscu pod względem zanieczyszczenia na świecie.   Twarz młodej dziewczyny oglądana przez rozbitą szybę, górnicy odjeżdżający na szychtę, klimatyczne wnętrza. Sporo w jej reportażu realizmu, ale również poezji. Siedem zdjęć wystarczy, aby opowiedzieć o życiu ludzi w Norylsku. Inna artystka, z Ukrainy przedstawiła serię aktów męskich na tle natury. To nie silni, wirylni, putinowscy mężczyźni, ale delikatni, przykrywający swoje przyrodzenie. Inni…

Ciekawe prace przedstawili również polscy fotografowie. Może najwięcej emocji dostarczyła mi seria zdjęć Karoliny Jonderko -pustych mieszkań po osobach, które zaginęły bez wieści. Przyglądamy się przedmiotom, sprzętom, meblom wśród których żyli niegdyś ludzie. Dlaczego zaginęli-nie chcieli dłużej żyć? A może z innego powodu? Na tej samej ścianie wywieszono również ich fotografie. Próbuję je dopasować do wnętrz, ale czy to ma sens? 

No, ale nie będę zdradzać co jeszcze można zobaczyć w "104". Zainteresowanych fotografią zachęcam do odwiedzenia Centrum- wystawa Circulations jest darmowa i potrwa już tylko do najbliższej niedzieli, 16 marca.

Oto kilka zdjęć z wystawy:

Elena Czernyszowa

Elena Czernyszowa

Elena Czernyszowa

Sandra Calligaro

Karolina Jonderko

Karolina Jonderko

P.S. Czytelnik tego wpisu podzielił się ze mną zrobionym przez siebie( i narzeczoną) filmem o wystawie "Circulations". Z wielką przyjemnością ten film dodaję.

10 komentarzy:

  1. Wzdycham, czytając o możliwościach zasobnego Paryża, i wspominając przechadzki wzdłuż kanału, w obie strony...
    A czy Stalingrad - Jaures to nie wciąż 10. jeszcze? kawałek dalej mieszkają przecież nasi znajomi :)
    Te zdjęcia pustych wnętrz znakomite, i trochę niesamowite. Bo wyglądają tak, jakby mieszkańcy wyszli tylko na chwilę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj nie wzdychaj! Ja podczas pobytu we Wrocławiu też musiałam wybierać, tyle się działo! Sprawdzałam, Stalingrad i Jaures to co prawda na samej granicy, ale jednak 19-stka! Na mnie też te zdjęcia pustych mieszkań zrobiły ogromne wrażenie. Już sam pomysł, żeby obrać za temat fotograficzny ludzi zaginionych zasługuje na zainteresowanie...

      Usuń
  2. Dodam, że fotografie były też rozsiane po stacjach Metra i RER. Zrobiliśmy z narzeczoną mały rajd, tutaj skrócona dokumentacja: http://www.youtube.com/watch?v=uVnlBH5jevI

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serdecznie dziękuję za linka. Film znakomity-gratuluję! Pozwalam sobie, oczywiście z zaznaczeniem autora, dorzucić do wpisu. Dziękuję!

      Usuń
    2. Dziękujemy za udostępnienie!

      Usuń
    3. To ja dziękuję za informację! Przyznam się szczerze, że z wielką radością oglądałam polską fotografię na "Circulations". Przed czterema laty, napisałam na tym blogu notatkę z pierwszej edycji( bez polskiego udziału)-podałam wówczas adres organizatorów w nadziei, że może ktoś na ten wpis trafi i skorzysta...http://www.dziennikparyski.com/2011/03/paryski-festiwal-mlodej-fotografiki.html. A już tak na marginesie, jak wspaniale się ten festiwal rozrósł! Do następnej edycji!

      Usuń
  3. Aż dziw, że tu trafiłam bo od 5 lat moja noga nie postała we Francji bo ...tym i owym mi podpadli. Od miłości do nienawiści podobno jeden krok, tak i w moim przypadku. Ale jak poczytać ten blog... to jakaś jednak melancholia i sentyment się rodzi za pejzażami i ichnim "esprit". Dziękuję autorce, że potrafiła "odkrzesać" we mnie, to co schowałam na dnie. Mądry blog, tak trzymać!

    OdpowiedzUsuń
  4. Oby jak najwięcej takich inicjatyw! Fajnie, że władze chcą przyczynić się do zmiany wizerunku dzielnicy kulturą, a nie wzmożonymi patrolami policji ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. A ja nie wiedziałam, że to taka nieciekawa dzielnica i bardzo chciałam tam mieszkać ;) A poważnie, XIX i XX moim zdaniem to jest przyszłość Paryża.
    Ciekawa wystawa, ciekawa jest też polemika wokół 104. Byłam tam kiedyś, podczas gdy mieszkańcy dzielnicy, dokładnie tak jak piszesz "niezamożni emigranci z czterech stron świata" zorganizowali protest. Temu centrum zarzuca się okropne marnotrawstwo środków i stanie się nie tyle czymś w rodzaju domu kultury dla pobliskich mieszkańców (według których potrzeba im raczej chleba niż igrzysk, czyli mieszkań niż takich ośrodków) a ośrodkiem boboizacji dzielnicy, z takim ambitnym programem przeznaczonych właśnie dla przybyszów ciekawych artystycznych nowinek z innych kątów Paryża.
    A filmik jest naprawdę super!

    OdpowiedzUsuń
  6. Mam wrażenie, że pod nową dyrekcją Centrum miewa się dużo lepiej. Przede wszystkim nie jest tak opustoszałe jak niegdyś. Warto tam na pewno zaglądać, ale nie jest to miejsce do którego łatwo dotrzeć, jest trochę jak dla mnie za bardzo zdecentralizowane. A program ostatnio ambitny, masz rację!

    OdpowiedzUsuń