foto

foto

czwartek, 2 kwietnia 2015

Rozpustny Rzym, kolory Bonnarda i Wiedeń Klimta: o paryskich wystawach słów kilka

Lanfranco,  Akt męski 
Nabiegałam się ostatnio po paryskich wystawach- jest w czym wybierać, spieszę więc z relacją. A może ktoś udaje się na Wielkanoc do Paryża i tych kilka sugestii stanie się użyteczne? Krążąc w okolicach Pól Elizejskich, warto zajrzeć do Petit Palais, gdzie trwa wystawa o bardzo nieoficjalnym obliczu Rzymu w czasach baroku.
Wszyscy znamy  majestatyczny i religijny Rzym Berniniego i Michała Anioła, ale mniej znane jest nam malarstwo dotyczące życia niższych sfer, wręcz marginesu społecznego. W okresie baroku, gdy powstawały najpiękniejsze rzymskie kościoły i pałace, gdy trwała   potężna kontrofensywa kościoła katolickiego skierowana przeciwko Reformie, życie toczyło się w tawernach i domach schadzek wiecznego miasta, w dzielnicach nędzy, w których królowała zbrodnia i prostytucja. I właśnie ten świat pokazany przez malarzy epoki zainteresował kuratorów wystawy w Petit Palais. Nosi ona tytuł – „Le  bas-fonds du baroque »  czyli  margines albo podziemie baroku. 

de Ribera, Portret żebraka
Na 70 wystawionych obrazach pokazany został XVII-wieczny Rzym zbrodni, występku i biedy, świat złodziejaszków i oszustów, bijatyk w tawernach i brak umiaru w stosowaniu używek. Pokazano obrazy malarzy, których fascynował świat przemocy i ciemności.
Kim byli Ci malarze ? W zasadzie w Rzymie znaleźli się wówczas artyści z niemal całej Europy: Włosi-Caravaggio i  Manfredi,  Hiszpan-Jusepe de Ribera i Francuzi-Nicolas Tournier i Claude Lorrain. Przybyli z całej Europy utworzyli w Rzymie coś w rodzaju tajemnego stowarzyszenia a ich patronem stał się Bacchus - bóg wina i opiekun artystów. Była to epoka, gdy wszyscy spieszyli do Rzymu, aby przyjrzeć się arcydziełom antyku i Renesansu malując jednocześnie sceny picia, gier hazardowych i prostytucji.
Co robi największe wrażenie ? Może sceny czarnej magii, może męski akt namalowany przez Giovanniego Lanfranco przypominający do złudzenia powstałą dwa wieki później Olimpię Maneta a może XVII-wieczny trawestyta. Innym obrazem, który zwraca uwagę, jest scena prostytucji autorstwa Francuza Lorraine’a, na której widzimy mężczyznę płacącemu stręczycielce za siedzącą obok młodą dziewczynę. Sporo jest też obrazów wróżących cyganek. Zachwycił mnie portret żebraka, który został zamówiony przez najbogatszego człowieka Rzymu-jest w nim coś z apostoła albo mędrca. Zresztą, niektóre sceny ówczesnego Rzymu przypominają widoki niektórych dzisiejszych paryskich ulic: brudno, biednie i kwitnie pijaństwo. Są też i obrazy wulgarne, ponoć chętnie kupowane przez bogatych kolekcjonerów, na przykład mężczyzna pokazujący środkowy palec...


Nie znamy autora, nie miał odwagi podpisać...
Kościół nie protestował przeciwko takiemu malarstwu-wręcz przeciwnie-kardynałowie byli pierwszymi kupcami, którzy później chętnie wieszali je w pałacach, wzbogacając swoje bogate kolekcje. Ludzie kościoła, wykształceni esteci, chronili artystów, dając im wolną rękę i wspierając finansowo. Może to jest właśnie najciekawsze-że większość prac powstała „na granicy”, której artyści idąc śladem własnej intuicji i tego co widzieli, nie bali się przekroczyć.


Pierre van Laer "Autoportret ze sceną magii"
Druga wystawa, na którą chciałabym zwrócić uwagę, trwa w muzeum Orsay a pokazano na niej prace starego i wspaniałego mistrza koloru, Pierra Bonnarda. Zacznę może od tego, że muzeum Orsay jest miejscem szczególnie nadającym się do organizacji takiej wystawy, bowiem aż 62 prace Bonnarda znajdują się w jego posiadaniu, 25 innych jest pod tego muzeum opieką a ponadto Orsay jest właścicielem wielu fotografii i rysunków oraz zarządza jego całą spuścizną, to znaczy wypożycza jego obrazy za granicę. W trzech słowach spróbuję napisać o tym czy warto i dlaczego obejrzeć mistrza Bonnarda. Bardzo długo uważany był za malarza tzw. łatwego, nie zyskując sobie poklasku artystów awangardy, nie cenił go na przykład Picasso.

Pierre Bonnard, bukiet z maków 
Bonnard, Akt we wnętrzu
Ale dziś sprawa ma się zupełnie inaczej. Bonnard jest obecny we wszystkich największych muzeach na świecie i traktowany jako jeden z ojców współczesnego malarstwa. Na początku, Bonnard był niezmiernie dekoracyjny, znajdował się pod wielkim wpływem sztuki japońskiej, podobnie zresztą jak wielu innych współczesnych mu malarzy takich chociażby jak Van Gogh. Tematem przewodnim wystawy w muzeum Orsay jest Arkadia,  miejsce szczęśliwe, bo bodajże przez całe swoje życie artysta maluje swoją Arkadię. Ale jego kraina szczęścia jest bardzo blisko, to nie są odległe kraje, ale codzienność: kawałek stołu, czajniczek a w nim zaparzona herbata. W obrazach Bonnarda odnajdziemy obrazy pełne poczucia humoru, portrety żony w kąpieli i siedzącej przy stole, fragmenty codzienności, spełnionego szczęścia. Bonnard kochał chyba też koty, na obrazach są czasem dwa lub trzy. 

To odczuwane przez artystę szczęście czuje się oglądając pełne energii i życia kolory jakich używa artysta. Żył we własnym świecie, odcięty od rzeczywistości, niektórzy mieli mu to za złe.  Nie dostrzegł horroru pierwszej wojny światowej, nie zauważył okupacji Francji w okresie II wojny. Jest przeciwieństwem artysty zaangażowanego- rzeczywistość realna go nie interesowała, co widać znakomicie na jego obrazach-czasem drzwi są niebieskie, stół zielony, a ściany w odcieniach żółto-pomarańczowych. On widział świat po swojemu.
I dlatego polecam obejrzenie wystawy Bonnarda-dla relaksu, dla zapomnienia o rzeczywistości i polityce, dla odpłynięcia daleko, daleko...tam, dokąd zaprowadzi nas wyobraźnia mistrza.

Gustaw Klimt "Fryz Bethovena"
Trzecia wystawa nie jest może tak oryginalna jak dwie poprzednie-dotyczy Wiednia epoki Gustawa Klimta, ale gdyby ktoś miał ochotę się teleportować do czasów wiedeńskiej Secesji, co nie jest znowu aż tak bardzo nieprzyjemne, to koniecznie musi zajrzeć do Pinakoteki. Zarówno Gustaw Klimt jak i Egon Schiele są szerszej publiczności doskonale znani dzięki bardzo popularnym plakatom, ale w paryskiej Pinakotece wiszą nie tylko oryginały, ale ponadto, zrekonstruowano słynny i bardzo erotyczny „fryz Beethovena” Klimta, z którego spoglądają na nas sylfidy i gorgonie o złotych włosach. Ponadto pokazani są również inni, mniej znani mistrzowie Wiednia przełomu wieków: Max Kurzwell, Teodor Hormann czy Carl Schuh. Co mi się najbardziej podobało-to oczywiście erotyczne rysunki Egona Schiele, który nie ma sobie równych, no może dorównuje mu Toulouse-Lautrec i niezwykłe elementy złoceniowe, niczym w kolażu, w pracach Klimta. Gdy ogląda się jego obrazy  w reprodukcjach, to są one płaskie i wydaje nam się, że jest to jedynie kolor, ale nie-to są po prostu złote inkrustacje. Jak się dowiedziałam, ojciec Klimta był złotnikiem i stąd właściwie w każdej pracy Klimta świecą charakterystyczne dla tego artysty złote elementy.  
Szkic Egona Schiele




To na razie tyle z moich spacerów po paryskich muzeach ostatnio odrobinę z doskoku, pomiędzy jedną podróżą a drugą. Kolejna relacja będzie pewnie z Nowego Jorku, ale przede mną jeszcze trzy wielkanocne dni spędzone w Paryżu, a o ile mi wiadomo, będzie się sporo w tych dniach działo...

10 komentarzy:

  1. Dzięki, Holly, za rekomendacje tak różnorodnych stylistycznie wystaw. Na Klimta miałam zamiar wybrać się w końcu do do Wiednia. Okazuje się, że powinnam znów jechać do Paryża... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, w Paryżu znajdziesz wszystko:)

      Usuń
  2. Oj, jaka szkoda, że święta spędzam w domu, nie dość, że padam ze zmęczenia przygotowawszy całą lodówkę smakołyków i wysprzątawszy dom od piwnic aż po dach (żart) to jeszcze nie będę mogła obejrzeć ciekawych wystaw w ukochanym mieście. Spokojnych i pogodnych świąt życzę i wielu pięknych okryć

    OdpowiedzUsuń
  3. Wzajemnie Guciu! W domu, przy lekturze, też można się przenieść daleko, myślami, marzeniami...Swiątecznych uciech, tych dla podniebienia i dla duszy życzę!

    OdpowiedzUsuń
  4. Najbardziej bukiet z maków cieszy moje oko ☺

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje chyba również! Uwielbiam bukiety kwiatów, a do maków mam wielką słabość...

      Usuń
  5. Pięknie to przekazałaś :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Kocham Paryż i w Twoim blogu również się zakochałam, będę obserwować i wyczekuję nowych postów :)
    Pozdrawiam
    http://pisareczka91.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Dziękuję za miłe słowa! Postaram się nadal pisać o ciekawych paryskich sprawach:)

    OdpowiedzUsuń