foto

foto

środa, 7 października 2015

Nagrody literackie i intymny świat Delphine de Vigan


Delphine de Vigan, autorka wielu znakomitych powieści
Koniec lata i początek jesieni to okres wielkiego ożywienia. Wiadomo-do szkół po udanych wakacjach wracają opalone i pełne energii dzieciaki, a do biur- z mniejszą energią i zapałem-ich rodzice. Kawiarnie zapełniają się ludźmi, z powakacyjnej drzemki budzą się do życia teatry- reklamując nowy sezon, na stacjach metra podróżni analizują plakaty z reklamami wystaw, które koniecznie w tym sezonie trzeba zaliczyć.

Ale najgłośniej robi się wokół nowych książek. Na rynek czytelniczy trafia ponad 400 nowych powieści, esejów, biografii, tłumaczeń z literatury obcej. Nerwowa atmosfera wokół nowości wydawniczych spędza sen z oczu nie tylko tym, którzy z zawodowego obowiązku muszą aż tyle dzieł w dość krótkim czasie przeczytać, ale także pisarzom. Bo jest to okres przyznawania nagród literackich a otrzymanie nagrody, to gwarancja sukcesu wydawniczego.

Najpierw pojawiają się listy nominowanych najbardziej prestiżowych wyróżnień: Goncourt, Renaudot, Femina, Goncourt licealistów i nagroda czytelniczek Elle, Interallié,  Nagroda księgarzy, Médecis, de Sade’a i Akademii Francuskiej. Na listy trafia 10-15 powieści, po kilku tygodniach połowa odpada a wreszcie, nobliwe jury decyduje, który z pisarzy sięgnie w tym roku po palmę zwycięstwa. Prestiż nagrody nie jest koniecznie związany z jej materialnym prestiżem (10 euro za Goncourtów!)-raczej gwarantuje sukces u czytelników. Dla przykładu, przyznanie nagrody Goncourtów oznacza, że książka zostanie wydana w co najmniej 400 tys. egzemplarzach.


Nowa powieść Delphine de Vigan „Prawdziwa historia” znalazła się wśród piętnastu nominowanych do nagrody Goncourtów. Nie mogłam jej ominąć, tym bardziej, że tematyka wydała mi się warta uwagi.
Po wielkim sukcesie jakim było„Nic nie oprze się nocy”, za którą Vigan zebrała liczne nagrody - powieść niezwykle wzruszająca, bardzo intymna, rekonstruująca skomplikowane losy jej matki Lucile- pisarka sięgnęła po raz kolejny do historii opartej na prawdziwej historii. Tym razem, bohaterką jest pisarka, która zdobyła ogromny sukces swoją poprzednią powieścią i  przeżywa okres braku inspiracji. Jest troszkę rozbita, brakuje jej wsparcia wśród bliskich i w tym momencie, do jej życia wkracza pani L. pracująca na co dzień jako ghost writer, to jej pisarka się zwierza, jej daje dostęp do swojego prywatnego życia, komputera, korespondencji, przyjaciół i krok po kroku staje się ona jej alter ego, przejmuje wszystkie sfery aktywności, odizolowuje od przyjaciół,  Z czasem, L. staje się osobą niezastąpioną natomiast pisarka popada w coraz głębszą depresję i przestaje sobie radzić z codziennym życiem.

Rzecz dotyczy więc manipulacji, pozbawiania kogoś tożsamości, dominacji,  uzurpowania sobie prawa do kogoś i zawłaszczaniu jego życia, stopniowo, subtelnie, w sposób wyrafinowany i niezauważalny dla ofiary, niczym pająk, który siecią oplątuje swój łup.  W wywiadzie, jakiego autorka udzieliła radiu dowiedziałam się, że opisywana przez nią postać istniała naprawdę, że nie mamy tu do czynienia jedynie z pisarską fikcją, ale z historią opartą na autentycznych przeżyciach.

Lubię świat i język Delphine de Vigan, lubię czytać jej powieści z pogranicza życia i fikcji. W powieści „Nikt się nie oprze nocy”, w której opowiada życie swojej matki buduje świat na podstawie zdjęć, dokumentów i własnych wspomnień. Ale nie jest to powieść rozliczeniowa a taka mogłaby być, bowiem matka pisarki nie potrafiła, nie umiała wywiązać się ze swojej roli. Była psychicznie chora, przebywała często na leczeniu a ponadto piła i brała narkotyki. Ale jest to ciepła, wyrozumiała opowieść o matce, która niezdarnie, jednak ją kochała. 

Poprzednie książki de Vigan też zahaczają o jej doświadczenia życiowe-„Dni bez głodu”-to opowieść o okresie w którym zapadła na anoreksję a z kolei „Podziemne godziny” –książka moim zdaniem bardzo realistycznie opowiadająca o życiu w Paryżu, to z kolei historia dwojga ludzi-kobiety w wieku średnim, która mimo mobingu walczy o utrzymanie pracy i lekarza pogotowia, któremu praca pozwala na poznanie ludzkiej biedy i samotności.

Ostatnia jej książka jest powieścią,  którą bardzo wysoko notują czytelnicy. Dziś już wiadomo, że nie dostanie nagrody Goncourtów, odpadła podczas ostatniej selekcji, ale tak naprawdę, dla pisarza i czytelników, czy liczą się tylko nagrody?

7 komentarzy:

  1. O widzisz, znowu dowiaduję się tylu ciekawostek, i przyznaję bez bicia, że to nazwisko było mi do tej pory obce, ale po Twojej rekomendacji czas to zmienić ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Polecam wszystkie jej książki, nie wiem jakiej jakości są tłumaczenia-po francusku pisze znakomicie. Wiem, że ukazały się, ale chyba przeszły bez echa. Poza jedną, która otrzymała polskiego Goncourta za "Godziny podziemne". Ciekawa osoba, ciekawa biografia, dobry pisarz i do tego kobieta!

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie znam tej autorki a zachęciłaś mnie do przeczytania jej ostatniej książki, dziękuję ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam! A jeśli jesteś w Paryżu, to w najbliższy wtorek odbędzie się spotkanie z nią we FNAC-u Montparnasse, ja się wybieram:-)

      Usuń
  4. O! Za Nike dają 100 tys.zł a za Goncourtów 10 euro! O! To sobie muszę zapamiętać. Jak symboliczne bywają wyróżnienia.
    Poza tym jestem w szoku: 400 tytułów to ogrom. Ale ta aura świeżości i ciepłego wydruku, jaka się nad jesiennymi premierami unosi, wzmaga apetyt. Dzięki za opowieść o Delphine de Vigan. Zapamiętuję, choć pewnie jeszcze nie jutro trafi na polskie półki. Bardzo dobrze wspominam "Nic nie oprze się nocy" (jest na mojej liście tytułów polecanych). Młodzież czyta jej powieść "No i ja" - nie znam, ale odbiór ma wielce pozytywny.

    W Polsce wydaje Autorkę Sonia Draga i to są sympatyczne płócienne edycje. Ale ta historia z ghost writerem to niesamowita! Nawet jako metafora robi wrażenie. To, ile można ukraść bezkarnie, a nawet bezpowrotnie. I co za potwory z tych, co włażą w czyjąś skórę.

    Pozdrawiam, tamaryszek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tamaryszku, w ubiegłym roku, we wrześniu, ukazało się ponad 600 nowych powieści! Dżungla! Nie wiem, kto jest w stanie prześledzić wszystko co się ukazuje na rynku. I jeszcze te książki zrecenzować! Ja odkrywam powoli kogo się da, biegam na spotkania z pisarzami (ostatnio z Matthew Enardem -autorem powieści "Busola"-może dostanie Goncourta?) , ale trzeba się zajmować chyba tylko literaturą i czytać jedną książkę dziennie, żeby wyrobić sobie jakąś opinię o nowo wychodzących pozycjach. Niemniej jednak nie rezygnuję:-)
      Ostatnia powieść Delphine de Vigan wyleciała z listy nominowanych do Goncourtów, słyszałam głosy krytyczne, ale uważam nadal, że jest to bardzo ciekawa postać i nieźle pisze. Mnie fascynują pisarze, którzy piszą o własnym garbie owijając go w interesującą opowieść. Na pewno jest to osoba z talentem i ma coś do powiedzenia. Francuscy krytycy nie przepadają za literaturą, którą się łatwo czyta. Brawo za wpisanie "Nic nie oprze się nocy" na listę lektur polecanych!
      Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
  5. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń