foto

foto

środa, 15 sierpnia 2012

Dla amatorów staroci… Paryż to miasto skarbów!


Tak wygląda wejście do "Neptuna"

Kiedyś dawno temu kupiłam  opasłą księgę  „Paryskie wnętrza” Lisy Lovatt-Smith (mam ją nadal!) Z namaszczeniem przewracałam kartki tej księgi, przyglądając się niezwykle starannie zaaranżowanym wnętrzom, pełnych tajemniczych, starych mebli, najdziwniejszych bibelotów, starej porcelany i szkła. Były to  przede wszystkim zdjęcia mieszkań urządzonych przez aktorów (Isabelle Adjani!), znanych architektów , projektantów mody, modelek (Ines de Fresange!) ale też dekoratorów wnętrz i zbieraczy staroci. Oryginalnie zaprojektowane lofty sąsiadowały z zagraconymi po sufit poddaszami, pełnymi przedmiotów, których nigdy nie spotkacie w zwyczajnych sklepach. Ale najciekawsze były podpisy pod zdjęciami, gdy mieszkańcy tych cudownych wnętrz opowiadali  w jaki sposób „zdobyli” wszystkie te urocze przedmioty. Najczęściej padało wówczas owo magiczne w języku francuskim słowo „chiner” co kiedyś oznaczało otrzymywać za darmo, a dziś wyszukać wartościową rzecz za niewielką cenę.

O książce tej, paryskich wnętrzach i „chinowaniu” przypomniałam sobie natrafiając zupełnie przypadkowo ( w poszukiwaniu biblioteczki!) na raj dla amatorów staroci. Oczywiście pełno w Paryżu pchlich targów, w Saint-Ouen i Vanves (ale drogo!), koło targu Alligre (tanio i dużo oryginalnych rzeczy), w wioskach antywariuszy (Village Suisse i Saint Paul- można czasem coś znaleźć) ale tak naprawdę, jak dotąd najlepszym adresem wydawały mi się być targi uliczne. Oto adres, pod którym codziennie można się dowiedzieć gdzie się odbywają na terenie nie tylko Paryża, ale całej Francji wszelkiego rodzaj „czyszczenia strychów, salony antykwariuszy i targi, na których można znaleźć piękne starocie:  http://vide-greniers.org

Ale tym niecodziennym rajem, który odkryłam przed dwoma dniami okazał się „ Neptun” w Montreuil. Jest to organizacja charytatywna, która udziela pomocy osobom jej potrzebującym, wydaje 350 posiłków dziennie, ale oprócz tego prowadzi sprzedaż mebli, książek, sprzętu gospodarstwa domowego, staroci, płyt i wszelkiego rodzaju bibelotów. Skąd to wszystko bierze? Otóż opróżniając paryskie mieszkania –po przeprowadzce, zmianie właściciela, spadku. Można więc znaleźć naprawdę perełki. Najbardziej zaskakuje jednak niezwykły gust i talent  w prezentacji…Zresztą zobaczcie sami, bo aż trudno w to uwierzyć…Ja oniemiałam! W tym „sklepie” zaopatrują się paryscy handlarze starociami, filmowcy szukający kostiumów z epoki, amatorzy „vintage” i tacy jak ja, amatorzy pięknych starych wnętrz…







 Polecam!
Adres: Neptune, 32, bd Paul Vaillant Couturier, 93100 Montreuil, metro Mairie de Montreuil,

20 komentarzy:

  1. Ach holly, cuda! Czy tam dojeżdża się M 9?
    Okazuje się wystarcza przekroczyć "obwodnicę", a Paryż zmienia się czarodziejsko i czarownie.
    Zdjęcia (jak zwykle) bajeczne. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewo, zdjęcia zrobione na chybcika, w ukryciu, pokazują tylko niewielką cząstkę tego raju, do którego chętnie się z Tobą wybiorę podczas Twojej najbliższej wizyty w Paryżu. Tak, linia 9, do końca, ale tylko kilka minut spacerkiem. A Montreuil jest przeuroczym, malutkim miasteczkiem, pełnym nowoczesnych, architektonicznych ciekawostek…

      Usuń
  2. Rzeczywiście, niezwykła kopalnia skarbów.

    OdpowiedzUsuń
  3. Chyba bym stamtąd nie wyszła,,, takie cuda!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdybym nie musiała, to też bym stamtąd nie wyszła...

      Usuń
  4. Pewnie wyszłabym z pełnymi siatami :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tego co widziałam, to wszyscy wychodzą z pełnymi siatkami…

      Usuń
  5. Ciekawa jestem, czy coś tam nabyłaś? I zawsze widząc zdjęcia z takich miejsc jestem pełna podziwu dla fotografa, ja się zawsze strasznie kryguję w takich miejscach z pstrykaniem fotek, a twoje są prześliczne

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam jeszcze tego dnia w programie wizytę u bukinistów a jak się znam, to wówczas potrzebne mi są wolne ręce więc wysłuchałam głosu rozsądku i kupiłam przepiękny czarny kapelusz! Tak cudny, że nie mogę się z nim rozstać. Wczoraj spacerując w nim przy kanale Sw. Marcina ktoś mi żartobliwie zwrócił mi uwagę, „Proszę pani, ale do Hipodromu (pewnie w Longchamps!) to nie tędy…” –jest naprawdę bardzo elegancki! Ale wypatrzyłam tam tyle rzeczy, że pewnie wrócę tam jeszcze w tym tygodniu…

      Usuń
  6. Teraz rozbudziłaś moją ciekawość do granic wytrzymałości. Oczekuję w następnym wpisie zdjęcia kapelusza, o głowę w kapeluszu nie śmiem prosić :) A zakup całkiem rozsądny- ręce pozostały wolne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obiecuję! Przy najbliższej okazji!

      Usuń
  7. A nie podałas cen tych skarbów. U mnie na południu to wszystko kupuje się za bezcen i mozna znaleźć niezwykłe okazje! Sama w ubiegłą niedzielę pracowałam z Anglikami na vide greniere w Lezignan, zbieralismy fundusze na Christian Society. Uwielbiam spacery wśród straganów staroci, masz 20 euro i w siatki się nie mieszczą różne towary, czasami nawet do samochodu. Mój mąż ostatnio kupił za 4 ! euro taki praktyczny kominek, nie grill, ale prawdziwy metalowy kominek przenosny do ogrodu, nie mogł go do samochodu zapakować, a 20 euro dał za prawdziwą, zabytkową lampę naftową. Kiedys kupilismy dwa zyrandole z wiatrakami po 3 euro! Każdy coś znajdzie dla siebie. Pisałam o tym wiele razy, uwielbiam tak spedzac niedziele z mężem, bo sobie wspominamy dawne czasy, a on zamienia się w młodego chłopaka. Ja zawsze kupuję prowansalskie pamiątki dla przyjaciół.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cena chyba raczej "nagłowę klienta", ale można spokojnie negocjować...

      Usuń
  8. adres zapisuję ;), oj, bo będziemy Cię namawiać, żebyś więcej zdjęć z takich miejsc robiła, a potem za Twoim pośrednictwem kupować będziemy chcieli ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Jak odkryłaś, Holly, to wspaniałe miejsce? Przez przypadek? Przypomniałaś mi o mojej ulubionej stronie informującej o vide greniere. Wertowałam ją przed każdym weekendem w poszukiwaniu ciekawych giełd w Paryżu i okolicach. Na zdjęciach widzę sporo porcelany vintage, ale i kilkusetletnie perełki na pewno się trafiają.

    OdpowiedzUsuń
  10. Reklamuję ja ci ten Paryż jak mogę i nic!

    OdpowiedzUsuń
  11. Holly Droga, że niby to wszystko dla mnie??? ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Patrzę sobie i myślę, co bym ja chciała z tych półek, ale cóż, mój metraż jakby mógł to by się w głowę pukał... Ale dziękuję za adres, i tak pojadę, a co!

    OdpowiedzUsuń
  13. Witam,
    bardzo ciekawa strona. Jako fanka literatury francuskiej i paryskiego szyku na pewno będę zaglądać, by horyzonty poszerzyć :)

    OdpowiedzUsuń