czwartek, 8 lipca 2010

W Cap-Ferret



Musze sie troszke wytlumaczyc ze zwolnionego tempa obecnosci na blogu.  Najpierw duza czesc mojej energii i czasu pochlonela przeprowadzka, a od dwoch dni znalazlam sie na malutkim cypelku wychodzacym prosto w Atlantyk, nazywajacym sie Cap-Ferret. Kazdego roku staram sie wynalezc jakies nowe, niebanalne miejsce, z dala od tlumu turystow, z nadzieja na dobra kuchnie i piasek, ktorego ma byc duzo i w kolorze zolto-bialym.  Moze to jakas obsesja z dziecinstwa? Poszukiwanie piasku zapamietanego z wakacji nad  Baltykiem, goracego, parzacego w stopy? A moze po prostu potrzeba zapomnienia o calym swiecie patrzac w horyzont wzburzonego bialymi grzywami morza?

Wlasciwie to nawet nie wiem jak moj wybor padl w tym roku na Cap-Ferret. Mysle, ze pomysl narodzil sie podczas ogladania jednego z programow "Les racines et des ailes" we francuskiej telewizji, ktory od lat jest moim podstawowym zrodlem inspiracji do podrozy i miejsc na wakacje. A moze ogladane na Googlu kilometry zlotych plaz...A moze wiesci jakie kraza we Francji o niezwykle zachowanym srodowisku naturalnym polwyspu?


Dosc, ze znalazlam polozony prawie na samym koncu polwyspu drewniany, tradycyjny, typowy dla miejscowej architektury drewniany dom , rozpostarty na ogromnym terenie zarosnietym pokracznymi sosnami, z widokiem na latarnie, ktora szczegolnie pieknie wyglada w nocy, gdy wskazuje dom zagubionym rybakom swoim cieplym, czerwonym strumieniem.

Polwysep przypomina swoim polozeniem Krynice Morska; z jednej strony Ocean, z drugiej zatoka Arcachon, zatoka slynaca z upraw ostryg. Miasteczko jest  urokliwe, po ulicach od rana przechadzaja sie zawsze eleganckie i szczuple Francuzki z bagietkami w dloni. Cap Ferret slynie przede wszystkim z hodowli ostryg i znakomitych warunkow dla amatorow sportow wodnych, surfingu ze wzgledu na wysokie fale, ale takze zeglowania po zalewie Arcachon. Ostatnio stal sie modny kate surfing i ogladalam dzis na plazy jakiegos nieszczesnika, ktory mimo sporego wiatru i niemalej fali probowal wzbic sie ze specyficznym spadochronem w dloniach ponad fale.

 Samo miasteczko jest natomiast bardzo wakacyjne i dosc senne, na ulicach widac pelno starych kolorowych pickapow z otwartymi dachami i trzymajacymi ich sie ich mocno metalowych stelazy dziecmi. W samym srodku miasta otwierany jest co rano targ, a na nim, czego dusza zapragnie z owocow morza, langusty, malze, ostrygi slowem- cala morska fauna zlapana wczesnym rankiem w Atlantyku.


Ale dla amatorow ciagnacego sie kilometrami plaz zlotego piasku i przezroczystej wody miejsce jest wymarzone. Wzdluz samej plazy nie ma zadnych zabudowan, moze poza zachowanymi, historycznymi bunkrami poniemieckimi. Miedzy morzem i wioskami ciagna sie na dwudziestu pieciu kilometrach wydmy. Stad niesamowity widok na niekonczacy sie horyzont i ginaca w oddali linie odzielajaca niebo od ziemi...Czasami ta linia zanika i wowczas nie wiem gdzie jestem, czy to jeszcze ziemia...





5 commentaires:

  1. Mnie tez Cap Ferret i Bassin d'Arcachon przypominaja Baltyk. A juz szczegolnie taka ulubiona plaza La plage du Truc Vert :-)Zycze Ci udanego wypoczynku, posmakowania ostryg, wylezenia sie na cieplym piasku, i kapieli w falach Atlantyku.
    OdpowiedzUsuń na zawsze
  2. Droga Holly, wspaniale uchwycona jest ta fala na pierwszym zdjęciu... Udanego wypoczynku, należy Ci się ;)
    OdpowiedzUsuń na zawsze
  3. Magda,
    Witam serdecznie na moim blogu i dziekuje za mile zyczenia. Ostrygi sa rzeczywiscie znakomite, zwlaszcza te z "chez Hortense", zapiekane, piasek parzy w stopy a fal naprawde nie brakuje. Wybralam sie dzis z ciekawosci za polecana przez Ciebie plaze du Truc Vert i jest tam rzeczywiscie bajecznie. Pewna mloda osoba, ktora jest ze mna na wakacjach, miala ochote pogalopowac po plazy a jak pewnie wiesz, w okolicach znajduje sie centrum jezdzieckie. Wydawalo mi sie, ze znam troszke francuska strone Atlantyku, ale okazuje sie, ze bylam w bledzie-polwysep Cap Ferret jest moim zdaniem najpiekniejszym zakatkiem Francji.
    Przesylam wiec gorace i pachnace morzem pozdrowienia znad Atlantyku!
    OdpowiedzUsuń na zawsze
  4. Czara,

    Mysle, ze Ty bardziej niz ja zaslugujesz na wakacje...Moze kiedys wybierzemy sie tu razem? Ja jak na razie badam okolice...Myslami jestem z Toba! Serdecznie pozdrawiam.
    OdpowiedzUsuń na zawsze
  5. Dziękuję bardzo :) Ja myślami galopuję z Wami po plaży. I zapraszam do Saint Sorlin, macie nie daleko :) Pozdrawiam!
    OdpowiedzUsuń na zawsze