foto

foto

niedziela, 3 marca 2013

Sekrety Luwru: Gabrielle d’Estrées i jedna z jej sióstr



Gabrielle d’Estrées i jedna z jej sióstr 

Miałam wczoraj przyjemność i zaszczyt bycia oprowadzanym po Luwrze przez... księżną i hrabinę  de La Rochefoucauld. To przywilej rozmawiać z  z osobą, w której żyłach płynie od wieków niebieska krew a ponadto, księżna okazała się osobą bezpośrednią, kontaktową i z pasją opowiadającą o sztuce. Zdradziła kilka sekretów muzeum, pokazała najnowsze akwizycje oraz poprosiła o zwrócenie uwagi na jeden z najbardziej tajemniczych i fascynujących obrazów królewskiej kolekcji noszącym tytuł „Gabrielle d’Estrées i jedna z jej sióstr”. 

Jest to obraz anonimowego autora z tzw.. drugiej szkoły Fontainbleau. Widzimy na nim dwie nagie  kobiety, siedzące w przykrytej białym prześcieradłem wannie. Jedna z nich dotyka sutka drugiej, trzymającej w palcach pierścień. Na drugim planie widoczna jest trzecia kobieta o rudych włosach szyjąca prawdopodobnie ubranko dla dziecka. Obok niej stoi przykryty zielonym suknem stół, w głębi widać ciemne lustro. Co znaczy dotykanie sutka Gabrielle przez jej siostrę? Co łączy obie kobiety? Co oznacza pierścionek albo, czy rude włosy kobiety na drugim planie są synonimem zdrady? Dlaczego w lustrze, w głębi obrazu, malarz niczego nie namalował i dlaczego nie podpisał się pod obrazem? Czy się bał?  Kim jest nagi mężczyzna w głębi obrazu, który ma przykryte czerwoną materią genitalia? Wszystkie te pytania dręczą ponoć po nocach historyków sztuki.


Wiemy natomiast że:   po prawej stronie obrazu namalowana została kochanka Henryka IV- Gabrielle d’Estrées. Ponoć najpiękniejsza wówczas kobieta we Francji, o wyjątkowo białej skórze,  powiła  królowi dwóch synów, Cesara i Alexandra oraz dziewczynkę, dzieci te zostały przez króla uznane. Ale Henryk IV był wówczas w związku małżeńskim z niepłodną królową Margot, więc aby poślubić piękną Gabrielle, musiał o unieważnienie małżeństwa prosić papieża, aby królewska nałożnica  mogła zostać królową Francji. Wszyscy byli jednak temu związkowi przeciwni. Przede wszystkim dlatego, że zrodzone w tym związku dzieci były bękartami i to do tego podwójnymi, gdyż Gabriela była już przecież poślubiona przez szlachcica z Bellegarde. Ponadto, uważana była za osobę rozpustną, rozrzutną, kochającą przepych i komfort, w przeciwieństwie do skromnego i kochanego przez wszystkich króla Henryka IV.

Ale gdy wszystko było już przygotowane  do ceremonii zaślubin z Gabrielle d'Estrées,  królewska kochanka w mocno zaawansowanej ciąży wraca na kilka dni z Fontainbleau do Paryża. Zaczyna się przedwczesny poród, dziecko rodzi się martwe, w kilka dni później w strasznych męczarniach umiera również królewska faworyta. Oficjalnym powodem są komplikacje porodowe, ale podejrzenia padają na przeciwników małżeństwa króla.

Wspomniany obraz ma swoją interpretację oficjalną: jej sutka dotyka siostra, księżniczka de Villars sugerując w ten sposób, że piękna białoskóra Gabrielle jest w ciąży z królem oraz, że z jej piersi wypływać będzie mleko.  Gabrielle trzyma w dłoni pierścień koronacyjny króla- znak, że zostanie królową. W głębi obrazu niańka szyje wyprawkę dla nienarodzonego jeszcze następcy tronu.

 A może za tą oficjalną lekturą kryje się jeszcze inna, pełna nowych znaczeń? Na przykład, zastanawia co łączyło obie kobiety. Czy na rozwiązłym dworze Henryka III Walezjusza (przez kilka miesięcy króla Polski) na którym obie damy się wychowywały, kobiet nie połączyło coś więcej niż tylko zwyczajna kąpiel? A może, mimo podobieństwa obu kobiet, „tą drugą” nie jest jej siostra, ale Henriette d’Entragues, kolejna królewska kochanka, która po śmierci Gabrielle zastąpi ją w królewskim łożu? A może przykryty zielonym suknem stół, to katafalk, zapowiadający śmierć białoskórej Gabrielle? I co oznacza rudy kolor włosów kobiety na drugim planie, czy nie jest symbolem zdrady? Czarownicy, z którymi walczył Henryk IV? 

Obraz jest kodowany, nie wszystko jest dziś czytelne. Ale jeśli uda się go kiedyś odczytać to może dowiemy się więcej o losie najsłynniejszej kochanki Henryka IV. 

Natomiast ten obraz jest niesamowitym źródłem inspiracji. Chociażby tu znajdziecie jego nowoczesną wersję...


20 komentarzy:

  1. Holly, niesamowite, mam wrażenie, że między moimi paryskimi ścieżkami a Twoim blogiem jest jakaś telepatyczne nić. Ledwo w ten piątek zawałęsałam się w Luwrze przed ten obraz! I to nie pierwszy raz, że otwieram potem bloga, a Ty, jak na życzenie, serwujesz jakiś interesujący mnie temat!
    :) Dziękuję!
    I tylko jedno mnie męczy : jakież to trzeba mieć koneksje, żeby być oprowadzanym w tym miejscu przez taką śmietankę? :)

    OdpowiedzUsuń

  2. Koneksje szwajcarskie, starzy znajomi....Cieszę się więc, że temat też cię zainteresował! Ja nigdy pewnie sama bym tam nie trafiła, Ciekawa jestem natomiast Twoich refleksji, co Ciebie zatrzymuje przed tym obrazem?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie te tajemnice, o których piszesz! No i jest coś w tej szkole Fontainebleau, te wijące się linie, długie szyje, kamienna biel ciała. Coś odpychającego i fascynującego zarazem, nie sądzisz? Czy mogłabyś mnie następnym razem, po znajomości, wkręcić na takie zwiedzanie?;)
      Pozdrawiam!

      Usuń
  3. Dziękuję za wspaniały opis:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi

    1. Dziękuję za miłe słowa:)

      Usuń
  4. Towarzystwo godne pozazdroszczenia ;), fascynująca jest symbolika, kody, które dla nas są już słabo czytelne....podziwiam autora, wykazał się niezwykłą odwagą, mimo iż nie podpisał dzieła nazwiskiem, a może podpisał...
    Jestem ciekawa co sądzisz o "Purpurowej linii" Fleischhauera ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi

    1. Jesteś niesamowita! Przecież to książka, która próbuje odpowiedzieć na wszystkie te pytania... Nigdy o niej nie słyszałam! Oczywiście biegnę jutro do księgarni, a jeśli nie znajdę, to poszukam w Amazonie...Wielkie dzięki.

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    4. dla mnie niesamowite było to, że podobno autor ujrzawszy ten obraz w Luwrze o 5 lat odłożył doktorat, żeby zatonąć w archiwach korespondencji dyplomatycznej, do których nam odmówiono by dostępu ;):):)
      cieszę się, że Was zachęciłam, a Holly, jak będziesz miała problem z książką, daj znać, u nas można ją dostać za ok. 14 zł ;)

      Usuń

    5. Ewie serdeczne dzięki za linka!
      Jo, dziękuję serdecznie za propozycję pomocy, ale skorzystałam z linka i właśnie słucham-niesamowita książka. Dam znać, jak skończę...

      Usuń
    6. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  5. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi

    1. Historia Francji jest pasjonująca, ale może dlatego, że taka mało "poprawna": zawsze na dworze roiło się od kochanek, metres, nieślubnych dzieci, które były wychowywane razem z tymi z prawego łoża...mimo iż była to ostoja katolicyzmu w Europie. Niesamowite, nieprawdaż? Teraz też jest sporo zamieszania z kochankami niedoszłego prezydenta Francji...Pozdrawiam serdecznie:)

      Usuń
  6. Temat woła o wersję filmową, niejednoznaczną, malarską, niczym "Straż nocna" Greenawaya zainspirowana Rembrandtem. Tak, Greenaway nadałby się idealnie na reżysera takiego filmu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi

    1. Oj, tak i to na podstawie książki o której pisała Jo czyli "Purpurowej linii" -przypomina Kod da Vinci. No i mamy już reżysera...

      Usuń
  7. Bardzo lubię takie próby rozkodowania obrazu. Osobiście mam kilku innych faworytów w Luwrze, ale i tego obrazu nie ominęłam. I nie miałam pojęcia, kim są jego bohaterki i jaka jest wymowa dzieła. Jest w nim coś intrygującego. No i też dziękuję Jo za wspomnienie książki. Literatura około malarska bardzo mnie ciekawi, podobnie jak literatura około-francuska.

    OdpowiedzUsuń
  8. Twoj blog to dla mnie odkrycie.Trafilam tu przypadkiem, a zostalm pól nocy i czytałam.
    No i mamy ten sam szablon bloga!Tylko inna wersje kolorystyczną. Zazdroszczę zycia w Paryzu. Paryz to dla mnie jakis niespelniony plan, dlatego jakoś tak lzej na duchu mi się robi i tesknota jakby mniejsza, kiedy tu jestem.Bede wierna czytelniczką.Pozdrawiam.
    p.s.A obraz naprawde jest zagadkowy.

    OdpowiedzUsuń
  9. Anonimowy25.5.13

    Skręcanie suta ???

    OdpowiedzUsuń
  10. Kochana Holly, bardzo dziękuję Ci za słowo o obrazie, który intrygował mnie od ośmiu lat (odkąd zobaczyłam go na pokazie slajdów podczas wykładu z historii sztuki). Zaintrygowało mnie śmiałe, swobodne - niemalże współczesne - przedstawienie dwóch kobiet. Otóż przyznać trzeba, że niezmiernie rzadko spotyka się ówczesne zwizualizowanie takiego, lub choćby podobnego gestu (nie dziwię się w sumie, że malarz się nie podpisał... no - chyba, że zakłócało mu to kompozycję ;) albo zapomniał ;) tak jak to zdarzało się czasem mnie na moich pracach :D)
    Przez pewien czas szukałam czegoś więcej odpowiedzi na wszystkie pytania "dlaczego?", ale nie znalazłam wystarczająco zadowalających odpowiedzi.
    "...ale jej faaajnie" - pomyślałam sobie, kiedy wspomniałaś o kontakcie z p. de La Rochefoucauld. Faktycznie, jest to pewien przywilej... i sama bym sobie z nią porozmawiała.

    OdpowiedzUsuń