foto

foto
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Islam. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Islam. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 4 stycznia 2011

Czas powrotu i spoznione zyczenia





Wakacje zakonczyly sie wielogodzinnym staniem w korkach na „Francilienne », pseudo-autostradzie otaczajacej Paryz od wschodu. Do domu dotarlismy w nocy. Podroz, ktora miala trwac szesc godzin, przedluzyla sie do dwunastu, choc nie bylo ani sniegu, ani deszczu. Po prostu zwyczajny powrot  z wakacji. Ale wraz z pierwszymi swiatlami miasta, robilo sie coraz cieplej na sercu. Cieszyly odkrywane na nowo dekoracje ulicy i sklep z bagietkami.  Dzis rano odnalazlam  na nowo moj targ Poncelet, sklepiki z serami, ciastami i kawa. Na rybnych stoiskach, tak jakby przybylo owocow morza. Na sasiedniej uliczce, Pierre Demours przybyly nowe delikatesy „les fermes de Courcelles”. Obejrzalam liste nowosci ksiazkowych, wystawowych i teatralnych we Fnacu, zamowilam tytuly, ktorych mi brakowalo....
Jakos przemknelam sie w tym roku nad Swietami. W Marakeszu, gdzie znalezlismy sie juz w polowie  grudnia nikt nawet o Swietach nie wspominal. W Riadzie, w ktorym sie zatrzymalismy,  francuski wlasciciel oplotl palme serpentynami a w Boze Narodzenie mielismy prawo do dodatkowej rozy i zyczen na stole. W Wigilie jedlismy Tajine a w Boze Narodzenie kolacje z Couscousem. Na deser upiornie slodkie ciasteczka.  Pilismy tylko mietowa herbate, alkohol w Medynie jest zabroniony. Ale nawet w calym Marakeszu niewiele jest restauracji serwujacych, skadinad znakomite, marokanskie wino.
Z samego rana, tuz o wschodzie slonca rozlegalo sie nawolywanie muezinow do nabozenstwa. Slyszelismy je piec razy dziennie, po raz ostatni, gdy na miasto nadciagala juz calkowita noc. Wydawalo mi sie, ze bede miala duzo czasu na pisanie. W Riadzie obiecywano dostep do Internetu w czescie „wspolnej”.  I slowa dotrzymano. Tyle tylko, ze w dzien temperatura dochodzila do 25 stopni a w nocy spadala do osmiu, pieciu. Tymczasem czesc „wspolna”, jak na porzadny Riad przystalo,  znajdowala sie w czesci otwartej, a wiec bez rekawiczek i cieplej kurtki za dlugo wytrzymac sie nie dawalo.
Instynktownie, podczas takich Swiat-nie Swiat , mimo swiadomosci znalezienia sie w zupelnie innym swiecie- kultury Islamu szuka sie jakis bliskich, znanych swiadectw. Tym czyms szalenie mi bliskim i znanym staly sie bociany, dumnie wystajace ze swoich gniazd rozpostartych na wiezyczkach i murach palacu Badi w Marakeszu.

Niechaj wiec te bociany, symbol wiernosci, gdyz ponoc, gdy stworza pare, pozostaja razem przez cale zycie, beda pretekstem do przekazania zyczen na Nowy 2011 rok. Zycze wiec tym, ktorzy tu czasami zagladaja, przede wszystkim wiernosci sobie i wiernosci innym. Niechaj bocianie szczescie nam w tym Nowym Roku towarzyszy. A na mode bociania zycze jeszcze wielu pieknych podrozy!


Bocian  nad palacem Badi w Marakeszu