foto

foto
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Park Monceau. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Park Monceau. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 7 kwietnia 2013

Wiosna z Zagajewskim...


Popołudnie ze znakomitymi esejami Adama Zagajewskiego " Lekka przesada" w parku Monceau.  Opowiada, jak podczas wizyty we Lwowie, podczas kolacji, zaczął oskarżać swoich współtowarzyszy, że "niczego nie rozumieją z miasta, że oglądają je jakby byli w dowolnym miejscu Europy, że nic nie czują, tylko omiatają obiektywnymi spojrzeniami ulice i place, tak jakby byli tylko aparatami fotograficznymi, a przecież to jest miasto niezwykłe, tu są rzeczy wspaniałe, choć ukryte. ....Że trzeba pewnego wysiłku wyobraźni, żeby się do nich przedostać, to nie jest łatwa Florencja, z jej oczywistą absolutną, potwierdzoną przez sto przewodników urodą, to nie Rzym, którego zobaczy każdy idiota"...ani Paryż, chciałoby się dodać-miasto, w którym poeta spędził z przerwami prawie dwadzieścia lat życia i o którym dalej pisze, "że to już zupełnie inny świat. Należy do niewielkiego grona wiecznych miast Europy, jest metropolią nie podlegającą sezonowym zmianom, zachowującą-od kiedy? od Rewolucji Francuskiej, czy może dopiero od wielkiej rekonstrukcji podjętej pod rządami Napoleona Trzeciego i barona Haussmanna? jedność stylu rzadko spotykaną gdzie indziej". Potwierdzenie jego słów znalazłam  w rozpościerającym się przed moimi oczami widoku...


 A tych kilka obrazów, jak Paryżanie delektowali się dziś pierwszym dniem wiosny, zanotowałam obiektywem...












piątek, 16 września 2011

Chińczycy w parku Monceau


Nie wiem, czy kogoś interesuje chińska rzeźba,  mnie nie.  Ale od kilku dni codziennie rano biegam w tłumie szalonych joggerów alejkami parku Monceau, i chcąc nie chcąc, wpatruję się w wystawione tam kreacje chińskich artystów. Bieganie, zwłaszcza w takim tempie jak ja, pozostawia sporo czasu na rozmyślania, toteż zaczęłam im się dzisiaj uważniej przyglądać, i analizować. Zacznę od końca, czyli od kamiennego globu, który niby ogromna czaszka,  zmaltretowana przez nas planeta, przyłapuje nasz wzrok na samym końcu alejki…Straszny to maszkaron, z tymi przyklejonymi ze wszystkich stron wieżowcami, smutny, podziurawiony. A może to imperialistyczne marzenia chińskiego artysty? Nasza będzie cała ziemia, niczym w socrealistycznym malarstwie radzieckim lat 50-tych?


Drugą w kolejności rzeźbą są metalowe, zimne, błyszczące w słońcu „kwiaty”-jak mówi tytuł. Do kwiatów mało podobne, raczej do smukłych skrzydeł helikoptera, albo zamienionych przez króla Midasa w złoto roślin. Już samo nazwanie tych metalicznych, lodowanych, niekolorowych przedmiotów wywołuje w nas bunt. Czy to są naprawdę kwiaty? Czy tez chińska fascynacja metalem?





Jak wiadomo, sztukę ogląda się zawsze z perspektywy własnych doświadczeń, lektur i każda interpretacja staje się bardzo subiektywna, nie do końca prawdziwa . Trzecia w kolejności jest rzeźba  „Zdobycie księżyca “a dokonują zdobywania, ustawione niczym w cyrku, atletyczne kurczaki. Kojarzą mi się one bardziej z kurza grypą niż z jakimkolwiek rodzajem sztuki. A może to chińskie naigrywanie się z amerykańskich aspiracji do zdobywania  przestrzeni kosmicznej ? W każdym bądź razie dowcipne.



Dwie ostatnie rzeźby są do siebie podobne. Pierwsza, wykonana z drewna nosi tytuł „Macierzyństwo”, które przejawia się przede wszystkim w postaci dwóch potężnych wypukłości. Podświadomość? Nigdy nie zrealizowane marzenie? Brak matki-karmicielki? W każdym bądź razie to pomysły bardzo zmysłowe.



Taka jest też ostatnia rzeźba. Może to rzeźba kobiety, którą autor kocha? 





Dostrzegłam w tych kliku rzeźbach sporo emocji, może nieuświadomionych, a może po prostu wszystko przeczytałam na opak? Ale jak tu zrozumieć Chińczyków!