foto

foto

sobota, 26 czerwca 2010

W "Pracowni slowa" Martiny Tollet




Radosc z mieszkania w Paryzu polega na odkrywaniu czasem dziwnych, czasem nudnych ale najczesciej pasjonujacych miejsc. Celem mojej wczorajszej wyprawy byla  bardzo dyskretnie usytuoawana, w podworzu 11-stej dzielnicy, „Atelier de la parole”czyli « Pracownie slowa » Martiny Tollet .

 Coz to takiego „Pracownia slowa”? Aby wyjasnic te zagadke musze sie przede wszystkim zapytac, czy mieliscie kiedykolwiek okazje spotkac sie ze swiatem „opowiadaczy”.  Jesli tak, to zrozumiecie o czym chcialabym wam opowiedziec. Ja zetknelam sie z nimi w Szwajcarii. Jest to ruch, ktory probuje przywrocic znaczenie literaturze ustnej, odrodzic sztuke opowiadania nie tylko basni czy tez legend ale takze from dluzszych, przeznaczonych dla doroslych, na przyklad eposow.

Ruch ten nawiazuje do pieknej, ale utraconej tradycji opowiadania. Dawno, dawno temu ludzie opowiadali sobie historie ustnie, przekazywali basnie i legendy o bohaterach regionu i kraju, marzyli spiewajac i skupiajac sie wokol ogniska czy rozpalonego pieca. Czasami byly to krotkie historie a czasem dlugie wielogodzinne eposy. Te krotkie historie przetrwaly w postaci legend i basni, te dluzsze  przeszly do historii chociazby w formie Iliady i Odyseji Homera. W Indiach takim najslynniejszym eposem stala sie Mahabharata. Sa zapisane, choc ich zrodlem sa opowiesci przekazywane od wiekow ustnie.

W Polsce ruch opowiadaczy  rozwija sie przede wszystkim  w Warszawie, gdzie od lat dziala Studnia O,   we Francji stolica slowa opowiadanego stalo sie od blisko dziesieciu lat oddalone od Paryza o 25 minut jazdy pociagiem Vendôme. Tam wlasnie, pod kierunkiem Bruno de la Salle odbywa sie corocznie Festiwal EPOS czyli swiatowy zjazd opowiadaczy, w tym roku odbedzie sie on w ostatnich dniach lipca. Wiecej informacji znajdziecie tu.

Paryska "Pracownia slowa" jest rodzajem agentury Vendôme. Prowadzi ja od lat  Martina Toller, ktorej udalo sie wykreowac w warsztacie rzemieslnika przepiekna mala salke zdolna pomiescic okolo trzydziestu osob, pelniaca jednoczesnie funkcje pracowni ksztalcacej i promujacej sztuke opowiadania.

Pierwsza czesc wczorajszego wieczoru nalezala do Coralie Emilion, ktora wystapila z tekstem „Czernobyl-Blaganie” bialoruskiej pisarki Swietlany Aleksijewicz. Swietlana Aleksijewicz, ktora miala juz na swoim koncie kilka znakomitych pozycji z dziedziny literatury bliskiej reportazowi, wbrew zakazom udala sie w rejon skazonych terenow okolic Czernobyla i przeprowadzila cala serie wywiadow z mieszkancami, korzy w rozmaity sposob stali sie ofiarami katastrofy.

Coralie Emilion opowiedziala tekst-monolog kobiety, ktorej maz pomagal przy likwidowaniu skutkow katastrofy i ktory mimo mlodego wieku  zachorowal  i przez rok umieral w wyjatkowo okrutny sposob na chorobe popromienna. Wysluchany i zapisany z narazeniem zycia wstrzasajacy tekst, zostal opowiedziany z wielkim talentem narratorskim.

Druga czesc wieczora wypelnily rosyjskie byliny. Jest to sredniowieczna forma ustnego eposu, ktora Elli Kronauerowi udalo sie ozywic i uwspolczesnic. Kiedys byly to piesni epickie, terytorialnie zwiazane z Kijowem, ktory w tym okresie byl najpotezniejszym centrum kulturalnym Rusi.  To, czego dokonal Elli Kronauer uwspolczesniajc byliny, a jednoczesnie zachowujac  forme epickiej opowiesci jest naprawde znakomite, dowcipne i madre. Nie wiem, czy byliny Kronauera zostaly juz przetlumaczone na jezyk polski.

Podczas wczorajszejszego wieczoru w „Pracowni slowa” Magda Lena Gorska podjela sie dosc karkolomnego zadania spiewania, zgodnie z prawzorem, byliny o Ilii Muromiecu i slowiku rozbojniku towarzyszac sobie jednoczesnie gra na akordeonie i nawiazujac tym samym do jednej z najpiekniejszych tradycji homeryckiej tradycji opowiadaczy- spiewakow. Jeszcze nigdy tej formy teatralnej nie wiedzialam.

27 lipca czyli za nieco ponad miesiac Magda Gorska bedzie spiewac i opowiadac nasz narodowy epos- „Konrada Wallenroda” na festiwalu EPOS w Vendôme. Jesli w tym okresie bedziecie przejezdzac przez Francje, to warto sie tam moze zatrzymac. Dzis juz nikt nie recytuje w calosci Konrada Wallenroda. W kazdym badz razie nie robi tego tak wspaniale jak Magda, czego dowiedzialam sie od osob obecnych na wczorajszym wieczorze i ktore juz znaja epos naszego wieszcza spiewany i opowiadany przez Magde. Ja tam na pewno bede.

6 komentarzy:

  1. Bardzo ciekawy post! Nie wiedziałam że nadal w Europie ktoś jeszcze się tym zajmuje.
    O poszukiwaniu 'hakawatich' czyli 'opowiadaczy na wymarciu' w Maroku pisałam w poniższym poście:
    http://zmaroka.blogspot.com/2010/03/maroko-poszukujac-hakawatich-w_27.html

    OdpowiedzUsuń
  2. Wreszcie jakaś sensowna dla mnie data :) Też tam będę.

    OdpowiedzUsuń
  3. niestety, ja nie moge pojechac do V, ale licze na to, ze ktos z was bedzie mogl ten spektakl obzdjeciowac, wyjutubowac i opisac -)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Ana,
    Przeczytylam oczywiscie Twoj niezwykle interesujacy wpis o hakawatich i wysluchalam pasjonujacego komentarza profesora Dziekana. Zasmucilo mnie tylko jego zdanie, ze dzisiejsze nowoczesne media zastapily tradycje opowiadaczy. Szkoda, bo przeciez jak nigdzie indziej, ta tradycja w krajach Orientu byla niezwykle silna, jej przeciez zawdzieczamy "Bajki z tysiaca i jednej nocy". Magde Gorska uslyszalam po raz pierwszy w Genewie podczas festiwalu "Caravanserail opowiadaczy". O ile pamietam, opowiadala i spiewala z kobieta z Algierii. Byl to wspanialy miedzynarodowy projekt, rodzaj kulturowego tygla osob zajmujacych sie literatura ustna. W kazdym badz razie serdecznie dziekuje za uwagi, sa niezwykle wzbogacajace!

    OdpowiedzUsuń
  5. Czara,
    Wspaniale! Konrada Wallenroda bedzie mozna wysluchac we wtorek o 9.30 a wiec mysle, ze trzeba wybrac sie dzien wczesniej, wieczorem. Pozostanmy w kontakcie w sprawie noclegu.
    Pozdrawiam bardzo serdecznie z upalnego Paryza!

    OdpowiedzUsuń
  6. Klara,

    Bede, nagram i opisze...Obiecuje!

    OdpowiedzUsuń