foto

foto

wtorek, 22 marca 2011

Portmonetka inteligentnej Paryzanki


Przegladajac najlepszy, moim zdaniem, francuski internetowy, portal informacyjny  rue89, natknelam sie na  „spowiedz” czlonka redakcji, mlodej dziennikarki francuskiej na temat jej zarobkow. Nie wiem, czy to kogos zainteresuje, ale moze? Daje chyba   wyobrazenie na temat zycia francuskiej, mlodej inteligencji. Ot takie sobie spojrzenie z paryskiego okna tym razem na podworze...

Po pieciu latach pracy, jako zawodowa dziennikarka,  otrzymuje netto, na konto, 2284 euro miesiecznie (2903 brutto), wlaczajac w to trzynastke. Jej zdaniem, jest to malo, jesli porowna sie z kolegami, z ktorymi ukonczyla prestizowe nauki polityczne, ale duzo, w porownaniu z powszechnie stosowanym we Francji systemem zatrudniania w mediach „na umowe” no i oczywiscie  z innymi, biedakami z tzw. inteligencji.

W porownaniu z innymi redaktorami Rue89, sa to srednie zarobki, i troszke lepsze niz przewiduja umowy wynegocjowane miedzy zwiazkami zawodowymi i pracodawcami mediow. Dla dziennikarza-reportera przewidziana jest pensja w wysokosci 2330 euro miesiecznie brutto. Szczerze mowiac-nie za wiele!

Od pensji netto naszej dziennikarki, odjeta jest juz skladka uzupelniajaca na kase chorych (80 euro), ktora obejmuje rowniez meza i dziecko, a takze 89 euro na karnety obiadowe (we Francji polowe placi pracownik a druga polowe- pracodawca). Otrzymuje ona rowniez dodatek do transportu (28.30 euro), mimo, ze korzysta z roweru a takze 83.54 dodatku rodzinnego.

Jak wygladaja wydatki? Maz pracuje jako niezalezny architekt i w zwiazku z tym zarabia nieco wiecej-mniej wiecej 3200 euro miesiecznie, oraz dodatowo 600 euro za wyklady na wydziale architektury.Tak wiec mieszkanie oplacaja razem, po polowie (1476 za najem 80 m2 mieszkania w XVIII dzielnicy. Cena wynajmu nie jest wysoka jak na Paryz, ale dzielnica tez dosc slynna - Barbès, gdzie o miejsce na trotuarze walcza handlarze narkotykami i wszelkiego rodzaju drobni przestepcy: Maz finansuje wieksze wydatki, wakacje, ubezpieczenie samochodu i mieszkania.
Na elektrycznosc wydaja  36 euro i 13 za gaz. Internet, telewizja i telefon-29.90  euro(kupuje sie najczesciej u Free w pakiecie). Splacany kredyt na samochod wynosi 150 euro miesiecznie, ale 2/3 zostalo kupione za gotowke i wziety kredyt bedzie splacany przez nastepne cztery lata. Za parking  placi jedynie 76.50 co nie jest, jak podkresla, duzo, biorac pod uwage, ze parking w Paryzu kosztuje czesto 150 euro (albo wiecej!). Z innych wydatkow wymienia  377 euro za pilnowanie dziecka po szkole, sprzataczke za 120 euro miesiecznie ( 3 godziny tygodniowo -placi sie generalnie 10 euro za godzine).
Stolowka szkolna kosztuje 69.9 euro za miesiace, ktore licza 16 dni szkoly (sroda zawsze wolna) a poniewaz maja razem z mezem dochody powyzej 2100 euro miesiecznie na osobe, totez placi maksymalnie za stolowke, czyli 4.35 euro za posilek.

A teraz podatki. W Paryzu placi sie dwa rodzaje podatku. Pierwszy z nich, nazywany Taxe d’habitation jest podatkiem od ilosci zajmowanych metrow oraz dolacza sie do niego abonament radiowo-telewizyjny. W wypadku naszej malej rodzinki wynosi on 570 euro rocznie, czyli 47.50 miesiecznie.
Podatki od dochodow rodziny to 3888 euro rocznie, a nasza dziennikarka placi swoja czesc, czyli 108 miesiecznie. Nie jest to duzo, ale dziennikarze we Francji sa dosc uprzywilejowani, maja prawo do odliczenia od swoich dochodow 7650 euro rocznie, co stanowi spora sume mniej do zaplacenia. Komorka, z trzygodzinnym dostepem do Internetu i telefonu, 55 euro.. Oszczedza miesiecznie 150 euro placac na ubezpieczenie na zycie.

Na zywnosc wydaje 400 euro miesiecznie, co jest ponoc suma znaczaca. Moim skromnym zdaniem jest to bardzo malo, gdyz niewiele ponad 10 euro dziennie...
Wydatki dodatkowe: ubrania-srednio 80 euro miesiecznie na soldach, wiec  wszystkie wieksze szalenstwa konsumpcyjne  odklada na swieta i urodziny.

Ma tez kilka dodatkowych dochodow: za wydanie ksiazki o kokainie-400 euro, pod warunkiem, ze ksiazka sie sprzeda w conajmniej 3 tys. egzemplarzy (autorzy otrzymuja z reguly 10 proc. ze sprzedazy) i jeszcze 166 euro za dzien wykladow z pisania na Webie w Wyzszej szkole dziennikarstwa w Lille, co daje 498 euro za sesje.

Przyznam szczerze, ze po raz pierwszy  znalazlam artykul  ktorym  ktos szczerze i bez zadnych skrupulow opowiada o swoim budzecie. Daje nam to obraz zycia inteligencji paryskiej. Chyba nie jest im latwo, nieprawdaz?
Ale nasza dziennikarka sie nie skarzy. Uwaza, ze pracuje w ciekawym zawodzie i stwarza codziennie nowe oblicze prasy. Jest szczesliwa. No coz...wracam do czytania pasjonujacego rue89....

13 komentarzy:

  1. Zauważyłam, że Francuzi wogóle nie mają oporów, by otwarcie rozmawiać o tym, ile zarabiają. My, Polacy, mamy z tym problem i zawsze kombinujemy, żeby tylko nie powiedzieć, ile zarabiamy :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Podziwiam te pania za to, ze tak dokladnie potrafi powiedziec, ile i na co wydaje. Jestem przekonana, ze mnie nigdy by sie to nie udalo. Ciekawe, ze jej przyklad potwierdza regule, ze mezczyzni zarabiaja we Francji wiecej niz kobiety.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale jej mąż jest architektem więc trudno porównywać zarobki w obu zawodach. A swoją drogą to wciąż nie tyle jej pensja wydaje mi się mała (o ile się nie mylę oscyluje wokół średniej krajowej) ale jego! Jak na architekta to chyba naprawdę niewiele zarabia?
    @chocolatchauddelacannelle - nigdy nie spotkałabym Francuzów, którzy otwarcie mówią o swoich dochodach, tutaj również jest to sprawa prywatna, mam wrażenie.
    PS Niestety wydaję dużo więcej na prąd, na mniejszym metrażu :/

    OdpowiedzUsuń
  4. Chocolatchaudalacannelle,
    Mysle, ze temat zarobkow stanowi wszedzie tabu. Jak dotad nie spotkalam Francuza, ktory chetnie by sie spowiadal z dochodow, ale tez, ktory by sie skarzyl...W Polsce zauwazylam, ze Ci ktorzy zarabiaja malo, chetnie o tym mowia, dodajac przy okazji jak to sie ciezko zyje, jakie to zle panstwo etc. ale jak ktos juz sobie troche lepiej radzi, to raczej chyba milczy...

    OdpowiedzUsuń
  5. Katasiu,
    Nie sadze, ze ona tez tak wszystko liczy, przypuszczam ze jest to skaner dla prasy...

    OdpowiedzUsuń
  6. Czaro, z pradem we Francji to trzeba bardzo uwazac! Swego czasu dostalam jakis gigantyczny rachunek /400 euro za miesiac!), gdyz zima dogrzewalismy sie elektrycznymi piecykami! Ale przez nieuszczelnione stare okna potwornie zima wieje...

    OdpowiedzUsuń
  7. To ja pewnie nie powinnam mówić ile zarabia emerytka i pracownik Instytutu w Polsce. A życie u nas nie należy do tanich!
    Nawet jeśli wyszczególnienie wydatków tej Pani to tylko skaner, to imponuje skrupulatnością; pozazdrościć, ja bym się pogubiła.
    Koszty prądu wykańczają wiele budżetów. Moje koleżanki w zimie płacą po 2.000 PLN/m-nie. W Polsce sądzi się, że Francja /ze względu na elektrownie atomowe/ ma tanią energię. I mimo to dyskusja na temat budować, nie budować trwa u nas do dziś.

    OdpowiedzUsuń
  8. ahhh, to by oznaczało, że ja trafiam na takich, którzy otwarcie mówią, ile zarabiają. :)

    OdpowiedzUsuń
  9. My na szczescie na slonecznym Poludniu nie musimy martwic sie kosztami energii elektrycznej :) I mieszkania sa u nas tansze niz w Paryzu...
    Mowiac o roznicy w zarobkach kobiet i mezczyzn, opieralam sie rowniez na przykladzie znanych sobie osob, np. w firmie mojego meza kobiety pracujace na tym samym co on stanowisku i z dluzszym niz o stazem zarabiaja mniej. Przyznam, ze mnie to zaskoczylo, myslalam dotad, ze takie rzeczy zdarzaja sie tylko w Polsce ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  11. Fajny artykul.. wielkie dzieki.. wszyscy mysla, ze architekci duzo zarabiaja, a przeciez zawsze duzo mniej niz np. hydraulik.. wlasnie przyjechalam do Paryza. z zawodu architekt z pasji artysta malarz (sprzedajacy obrazy na wystawach:) i sama ciekawa jestem jak mi sie tu powiedzie.. szkoda, ze tylko z angielskim tak male szanse sa na prace we Francji - zastanawiam sie czy po 3 miesiecznym intensywnym kursie francuskiego - codziennie 4godziny rzeczywiscie bede mowic po francusku na takim poziomie, ze znajde prace np. jako ten architekt :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  13. To, jak ci się powiedzie zależy tylko i wyłącznie od Ciebie-od Twojej pracowitości, wytrwałości, siły przebicia, uporu w dążeniu do celu. We Francji pracuje wielu polskich architektów i pewnie i Tobie może się udać. Obawiam się jednak, że jeśli lubisz malować, to bardziej pochłonie Cię praca artystyczna, Paryż to miejsce wymarzone. Życzę więc powodzenia i daj znać! Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń