Kolejka ciągnęła się od placu Inwalidów do samej bramy słynnego paryskiego hotelu Monaco, czyli do obecnej siedziby polskiej ambasady, otwartej wyjątkowo tego dnia dla zwiedzających z okazji Europejskich Dni Dziedzictwa .
-Jak Pani sądzi, ile czasu będziemy czekać?-pyta mnie francuskojęzyczny sąsiad z wąsami. Wychodzę na moment z kolejki.
-Niedługo, najwyżej 10-15 minut-odpowiadam.
Może z wdzięczności za dobrą wiadomość, a może dla zabicia nudy, kolejkowy sąsiad zaczyna opowiadać.
-Czy wie Pani, że w tym pałacu, w okresie wojny Niemcy zorganizowali Instytut kultury niemieckiej, że właśnie tu, w hotelu Monaco toczyło się życie artystyczne Trzeciej Rzeszy, odbywały się bankiety i przyjęcia, tu spotykali się kolaborujący z Niemcami francuscy intelektualiści.
Ambasada niemiecka znajdowała się zaledwie kilka kroków stąd, na sąsiedniej ulicy. To ułatwiało organizację. Dyrektorem Instytutu był Karl Epting, przyjaciel Celine’a i bliski Otto Abetza, ambasadora Trzeciej Rzeszy we Francji.
Latem 1944 roku, gdy Niemcy uciekali z Paryża, Eptingowi udało się wywieźć archiwum Instytutu, ale pozostawił w hotelu Monaco „złotą księgę”, do której wpisywali się pisarze, artyści i wszyscy ci, którzy w okresie wojny odwiedzali niemiecki Instytut mieszczący się murach niegdysiejszej polskiej ambasady. Widziało tę księgę wiele osób, między innymi Michel Van Zele, który nakręcił film o francuskich kolaborantachi któremu pokazywał ją polski attaché kulturalny.
Przed kilkoma miesiącami Hotel de Ville zainaugurował wystawę o życiu literackim Paryża podczas okupacji. Udostępniono na niej archiwa życia literackiego, dokumenty, listy, wycinki prasowe ale również fotografie koktajli organizowanych przez Niemców w Paryżu. Komisarzem tej wystawy była pani Claire Paulhan. Gdy zwróciła się –o czym wspomina jedna z gazet paryskich-do ambasady polskiej z prośbą o udostepnienie jej tego dokumentu-oświadczono jej, że dokument zaginął, wsiąkł, przepadł…Nie wiadomo, czy został wywieziony do Warszawy, oddany Niemcom czy też po prostu ktoś tę pamiątkową księgę ukradł…
Spacerujemy po pokojach ambasady z moim przypadkowo napotkanym nieznajomym, rozmawiamy o królu Auguście Mocnym, który spogląda na nas z jednej ze ścian, podziwiamy portrety Sobieskiego i Marii Leszczyńskiej, ale historia niemieckiego Instytutu Kultury działającego w murach hotelu Monaco w okresie wojny i zagubiona księga francuskich kolaborantów nie daje mi spokoju…
