foto

foto
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ogrod Luksemburski. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ogrod Luksemburski. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 18 listopada 2010

Jesienne spacerowanie

Uff… projekt zlozony i jesli dopisze nam szczescie, to na jesieni przyszlego roku, w samy sercu Paryza, w teatrze Lucernaire, slychac bedzie polski jezyk, bajki Ficowskiego i Lesmiana. Teraz pozostaje juz tylko zaciskac mocno kciuki i czekac...
Wspomniany teatr, a wlasciwie caly koncern artystyczny miesci sie tuz przy Ogrodzie Luksemburskim. Zastanawiam sie przez kilka sekund co robic, wrocic do pracy, czy tez popedzic w strone bedacego w zasiegu reki...tuz...tuz ogrodu. Nie, w moim wypadku niestety rzadko zwycieza rozsadek... wiec przekraczam potezna brame ogrodzenia i zapuszczam sie w uginajace sie pod stopami, zawilgocone alejki, szuram butami po przykrytym brazowymi liscmi troatuarze....Park otula bardzo delikatna i rozmywajaca sie mgla, a moze to tylko ziemia paruje? Moze przykryte chmurami niebo nie daje sloncu jej osuszyc? Kolo poludnia,  w taki zwyczajny, listopadowy dzien snuje sie tu najwiecej mlodziezy. Zadzieram do gory glowe i widze na masywnym budynku napis „Lycée Montaigne”- stad  tyle mlodych twarzy...

Przy samym wejsciu trafiam na ogrodzone poletko zapelnione ulami. Pasieka?
Szukam tabliczki, jakiejsc informacji-pszczoly tu? w parku? Po chwili juz wiem, ze choduje sie je tu od 1856 roku, i poza krotka przerwa spowodowana pracami Hausmanna byly tu zawsze, dwadziescia kolonii...duzo. Do dzis miod sprzedaje sie podczas otwarcia jesiennej wystawy. W tym roku wiec przegapilam-moze wiec w przyszlym? Chce podejsc blizej,  ale zerkam na polozona na drewnianym trawniku tabliczke. 



„Nie chodzic po trawniku, niebezpieczenstwo pszczol”. Pszczoly w trawie? Zblizam sie powoli, ale nic nie slychac. Czy pszczoly zima zasypiaja? Musze tu przyjsc na wiosne, moze uslysze ich rowne, miarowe  brzeczenie...

W porownaniu z pogodnymi, slonecznymi dniami , kiedy kazda alejka i lawka roila sie od spacerowiczow Ogrod dzis wydaje mi sie pusty. Nie dociera nawet odglos klaksonujacych samochodow. Jakis dziadek przywoluje do siebie wnuczeta, ale poza nim calkowita cisza, chlod, wilgoc. Chyba nawet Baudelairowi zrobilo sie zimno w rece-jedna schowal pod plaszcz. 

Wyciagam z torebki fioletowe rekawiczki, moze  tym kolorem jeszcze bardziej wpasuje  sie  w klimat jesieni?

W calym ogrodzie Luksemburskim kroluja chryzantemy, na skwerach, w wielkich donicach, wokol klombow: biale, fioletowe, pomaranczowe...we wszystkich kolorach.






 Z daleka widac wieze Eiffla, ktora dzis tez cala w kolorowych, jesiennych kwiatach.



I nagle, na nadbrzezu parku jakies rajskie drzewo, pokryte kolorowymi owocami niczym drzewo poznania.. Co to takiego? Pomarancze, mandarynki...podchodze blizej, to jakas nieznana mi odmiana kaki, a wygladaja tak jakby ktos o nich zapomnial, nie mial dla nich czasu...wisza na pustych, bezlistnych badylach...


Nie ma zakochanych, przytulajacych sie do siebie jak niegdys,  na kazdej  lawce, par, nie mowi sie dzis o milosci, o nadzieji, nie przynosi zareczynowych pierscionkow. Lawki sa puste. Niektore z nich nie chca byc samotne-ustawiaja sie wiec tak, aby w nocy mogly ze soba rozmawiac, szeptem, zeby nie budzic odpoczywajacych po uciazliwym dniu mieszkancow miasta. 


Czas wracac. Z gory spoglada na mnie grecki aktor uczacy sie tekstu. Powracam myslami do Lucernaire, do naszego projektu i do Lesmiana, ktorego czytam od kilku dni do poduszki. Mieszkal tez,  tak jak ja, dwa lata w Paryzu, kochal filozofie Bergsona, pasjonowal go Baudelaire. Czy tez przychodzil na spacery do Ogrodu Luksemburskiego? Czy ktos cos wie o jego paryskich peregrynacjach?



piątek, 12 lutego 2010

Orchidee w Ogrodzie Luksemburskim


Przemykajac sie dzis uliczkami dzielnicy Odéon w strone Ogrodu Luksemburskiego doszlam do wniosku, ze kwiat ten, symbol elegancji, dobrego smaku i wyrafinowania, pasuje do tego miasta jak chyba zaden inny. Od kilku dni, ogromne zainteresowanie wzbudza   unikalna kolekcja orchidei tropikalnych, ktora od 150 lat przechowuje i konserwuje francuski Senat.


Orchidee zawedrowaly w drugiej polowie XIX wieku do Ogrodu Luksemburskiego z Ogrodu Botanicznego wydzialu medycyny. On   z kolei otrzymal je w 1838 roku w prezencie od lekarza imperatora Brazylii. Gdy w 1860 roku, inzynier Hausman zdecydowal sie zbudowac bulwar St. Michel, podjeto decyzje o przeniesieniu kolekcji do szklarni Senatu. Kolekcja liczyla juz wowoczas 1200 gatunkow i byla jedna z najbogatszych w Europie.

Na czym polega unikalnosc tej kolekcji? Przede wszystkim, bardzo niewiele kolekcjonerow orchidei na swiecie moze sie dzis wykazac zbiorem ok. 150 gatunkow pochodzacych z pol. XIX wieku. Po drugie, w kolekcji znalazly sie gatunki absolutnie unikalne, na przyklad ocalone z Gujany Francuskiej. Unikalna jest rowniez ogromna rozmaitosc gatunkow, wlasciwie spod prawie wszystkich stref klimatycznych. Aby zapewnic im odpowiednie warunki, w szklarniach zbudowano siedem „kapliczek” odpowiadajacym rozmaitym strefom klimatycznym. Ogrod Senatu nie sprzedaje ani nie rozdaje orchidei. Mozna je jedynie zobaczyc raz do roku podczas dni dziedzictwa Narodowego albo podczas prestizowych wystaw w Europie.



Orchidee znane byly od starozytnosci ze swoich wlasciwosci leczniczych i dietetycznych. Pod koniec XIX wieku chemicy odkryli, ze niektore gatunki maja stezenie alkaloidow bliskie morfinie. W Ameryce Poludniowej stosowano kwiaty orchidei na podagre i reumatyzm, w Chinach przeciw goraczce a w Wietnamie przeciw bolom uszu. No i oczywiscie wszedzie rowniez jako afrodyzjak.



















Slowo orchidea pochodzi od greckiego slowa Orkhis czyli jadro i choc dzis botanicy uzywaja nazwy pochodzenia greckiego,  znana jest rowniez nazwa lacinska- „testiculus”. Forma niektorych orchidei jest bardzo specyficzna...




















 

Wystawa potrwa jeszcze do niedzieli, 14 lutego. Mozna ja polaczyc ze spacerem po zawsze pieknym ogrodzie Luksemburskim i wizyta w Odeonie, gdzie Krzysztof Warlikowski wzbudza swoim przedstawieniem "Tramwaju" nie mniejsze zainteresowanie niz orchidee w ogrodach Senatu.