foto

foto
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Luwr. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Luwr. Pokaż wszystkie posty

środa, 18 lutego 2015

Śpiący Hermafrodyta w Luwrze


Luwr to nie tylko Mona Liza! Podczas zwiedzania galerii sztuki greckiej i rzymskiej proponuję zatrzymać się  przed rzeźbą z białego marmuru, przedstawiającą śpiącą kobietę z lekko zgiętą, podniesioną stopą, znajdującą się tak jakby w lekkim półśnie, oplątaną zwiewnym szalem, o zaplecionych wysoko włosach. Rzeźba włoska? hellenistyczna? Gdy zrobi się wokół niej kółko, to dostrzec można, że z drugiej strony, nie przedstawia ona kobiety, ale że jest to hermafrodyta. Od razu wyjaśniam. To curiosum przedstawia syna Hermesa i Afrodyty, który odrzucił zaloty nimfy Salmacis i która  w złości wyjednała u Zeusa, aby połączyć się z nim w jednym ciele. I dlatego przedstawiona postać jest dwupłciowa.

Została odkryta w Rzymie, niedaleko term Dioklecjana w 1608 roku i stała się natychmiast jedną z najbardziej cenionych rzeźb kolekcji Borghèse w XVII i XVIII wieku. Materac na którym spoczywa słynna Hermafrodyta został zamówiony u Berniniego w 1619 roku. Jak wiadomo, Napoleon wykupił słynną kolekcję dla Luwru od swojego szwagra, Kamila Borghese w 1807 roku. Przypuszczano wówczas, że jest to kopia rzeźby wykonanej w II w. p.n.e przez Polikleta, pisał o niej historiograf Pliniusz Starszy, ale nie zachował się jej żaden precyzyjny opis, toteż źródło powstania Śpiącej Hermafrodyty nie jest do końca pewne.  Sama rzeźba natomiast wyraźnie ujawnia gust końcowej fazy epoki hellenistycznej, temat był wówczas bardzo modny, kochano się w teatralizowaniu scen , zaskakiwaniu widza, nagości. Dzieło zostało zaprojektowane, aby zachwycać dwukrotnie. Po raz pierwszy, gdy zwracamy uwagę na  wdzięk i zmysłową fizjonomię kobiety, a następnie, po drugiej stronie rzeźby, gdy zaskakuje nas jej androgenna forma. Ten kontrast i dwuznaczność, gustowanie w dziwnościach i bawienie się emocjami oglądającego to jest właśnie to, co stanowi esencję sztuki hellenistycznej. Niektórzy interpretują tę rzeźbę, jako utopijne połączenie dwóch płci, rodzaj ludyczno-erotycznej kreacji, której celem jest ilustracja rozważań filozoficznych Platona na temat miłości. Ale oczywiście pól interpretacyjnych jest wiele. Opowiadam o niej jako o ciekawostce, którą warto przy okazji zwiedzania Luwru obejrzeć. I teraz już będziecie wiedzieć, dlaczego nazywamy  osoby i nie tylko osoby posiadające organy płciowe męskie i żeńskie hermafrodytami...od Hermesa i Afrodyty!



wtorek, 7 października 2014

Sztuka życia „à la française” w nowych salach Luwru


Dziesięć lat trwała renowacja sal Luwru poświęconych stylowi życia „ à la française” w XVII i XVIII wieku.  Ale wreszcie doczekaliśmy się, otwarte w czerwcu tego roku sale kryją to, co fascynowało, inspirowało i budziło podziw całej Europy: meble, wyroby ze złota, sekretarzyki wykonane przez utalentowanych ebenistów, artystyczne gobeliny i ceramika. Zanosi się na to, że to już nie Gioconda, Venus z Milo czy egipskie sarkofagi, ale koronkowej roboty złota szkatułka Ludwika XIV stanie się największą atrakcją paryskiego muzeum.

Pierwsze sale rekonstruują życie na dworze największego „króla z bożej łaski” Ludwika XIV. Król miał osobowość, jak zapewne wiecie, wybitnie narcystyczną. Był ponadto nie tylko tytanem pracy poświęcającym czas i energię na kreowanie jak najlepszego wizerunku Francji, ale również znakomitym menedżerem.  Potrafił w każdej dziedzinie sztuki znaleźć najlepszych rzemieślników i artystów, wydobyć spod ziemi najzdolniejszych twórców i projektantów których  zatrudniał do realizacji iście szalonych projektów, które oni potrafili doprowadzić do końca. Do historii przeszli królewscy ogrodnicy i architekci, ebeniści i złotnicy. W nowych salach Luwru, które dominuje ogromnych rozmiarów portret władcy, można poznać również i tych, którzy pozostawali w jego cieniu, na przykład ebenistów Boulle’a, Carlina czy Riesenera.



Spacerując po nowych salach warto pamiętać, że to Ludwikowi XIV Francja zawdzięcza wylansowanie nowego stylu życia służącemu zaspakajaniu potrzeb przyjemności i prestiżu, podniebienia i oka, czemu służyć miały obrazy i lustra, marmurowe czary i brązy, imponujących rozmiarów fotele i kapiące złotem sekretarzyki. Styl tego okresu jest ciężki, przytłaczający, bogaty ale robił wrażenie na  odwiedzających Francję cudzoziemcach-wszyscy chcieli go naśladować. Zamawiano tu tkaniny i meble, zegary i porcelanę, a gdy brakowało funduszy, po prostu kopiowano francuskie wzory...

Kolejne sale wprowadzają nas w klimat rokoko- dominujący w okresie panowania następcy- Ludwika XV.  Życie, „à la française”staje się pod jego rządami nieustannym festiwalem zabaw, atrakcji, fajerwerków i rozrywek. Francuska arystokracja skupiona wokół króla stroi się i bawi –krzesła stają się lżejsze, mniej wypasione a ponadto zamiast ciężkich, masywnych foteli Ludwika XIV pojawiają się dużo lżejsze, często plecione, ale także konsole i gerydony, szafki i sekretarzyki. Zmieniają się również kolory, na bardziej pastelowe, lżejsze w tonie, wzorowane na Japonii i Chinach.
W nowocześnie oświetlonych witrynach znajdziemy również ponoć najpiękniejszą na świecie kolekcję tabakierek-jest ich tyle i tak pięknie i kunsztownie wykonanych, że od oglądania zaczyna nam się kręcić w głowie. Ale przed kilkoma warto się zatrzymać. Jedna z tabakierek ozdobiona jest portretem królowej Marii Leszczyńskiej, inna-portretami właśnie poślubionej królewskiej pary Ludwika XV i polskiej królewny.


W głębi jednej z sal z tabakierami dostrzec można portret Marii Leszczyńskiej w już dojrzałym wieku, ma 45 lat, w czarnej mitence na głowie, tuż obok serwis do czekolady, który król ofiarował jej na urodziny pierwszego syna.

Nigdy nie przypuszczałam, że XVIII wiek, to tak szalony rozkwit ceramiki. W kilkunastu gablotach pokazane są wyroby z Nevers, Sèvres, Rouen, Saint-Cloud i Chantilly.

Modernizacja elektryczności umożliwiła również instalację ekranów taktylnych, które wspaniale zastępują nam przewodniki. W jednej z sal, obok stołu nakrytego srebrami, możemy dowiedzieć się jak wyglądał królewski obiad, co serwowano i w jakich ilościach, ile było podań oraz obejrzeć ryciny z epoki. W innej, zabawić się w urządzanie wnętrza w stylu rokokowym albo neoklasycznym, komputer wyjaśni nam różnice i pomoże wykryć błędy.

Ale zwiedzających fascynują najbardziej sale poświęconej Marii Antoninie, nieszczęsnej królowej, której rewolucjoniści ucięli głowę. Cieszy się ona nadal wielką aurą i sympatią Francuzów. Ponoć ze względu na charakter-była sympatyczna i łagodna , co zdarza się rzadko u pierwszych dam Francji... Połowę spośród 33 sal zostało urządzonych na wzór brytyjskich „ period rooms” czyli pomieszczeń rekonstruujących prawdziwe wnętrza. Możemy więc obejrzeć wykwintny buduar Antoniny albo kolekcję używanych przez nią filiżanek.


Sposób życia „a la française” jest nadal przedmiotem fascynacji, co widać po tłumnie odwiedzających nowe sale gościach. Polecam więc może zwiedzanie bardziej kameralne, na przykład w piątkowy wieczór, gdy Luwr zamyka swoje wrota o 21.30.


środa, 18 czerwca 2014

Lato 2014: wystawy, których nie wypada przegapić


Mam wrażenie, że nawet stali bywalcy paryskich muzeów mają kłopoty z byciem " na bieżąco", a co dopiero mówić o wakacyjnych gościach! Tak więc dla jednych i drugich sporządziłam krótką listę wszystkiego tego, co tego lata warto obejrzeć w Paryżu. Na niektóre trzeba się spieszyć, gdyż już niebawem się kończą... 

Luwr Abu Dhabi : przyznam się szczerze, że dawno nie widziałam tak pięknej wystawy. 150 wystawionych na niej dzieł sztuki, skarby największych cywilizacji naszego globu: Indii, Chin, Bliskiego Wschodu i Europy, już niebawem, za rok, trafi na stałe do Abu Dhabi, gdzie pod batutą francuską powstaje pierwsze na świecie muzeum uniwersalne, ale jeszcze do 28 lipca można je oglądać w paryskim Luwrze. Są to autentyczne perełki, a do tego cudownie zaprezentowane:  wymieszane epokami, oryginalnie zestawione i tak np. starożytność sąsiaduje ze współczesnością, a europejskie średniowiecze z kulturą Persji. Eksponaty zostały dobrane z niezwykłą starannością oraz z położeniem akcentu na uniwersalność sztuki. 

Eksponaty z wystawy Luwr Abu-Dhabi

Z kolei w Petit Palais trwa jeszcze do 17 lipca wystawa tego, co Paryż ma najpiękniejszego do pokazania : świadectw Pięknej Epoki czyli de la Belle Epoque. Dla miasta świateł był to okres najwspanialszego rozwoju, a na wystawie znajdziecie  pamiątki związane z tą epoką: stroje, obrazy i fotografie, ale przede wszystkim odtworzony wspaniale klimat Paryża przełomu wieków. Gdy wyszłam po jej obejrzeniu na światło dzienne, byłam zaskoczona, że kobiety nie noszą długich sukien i parasolek, a panowie czarnych fraków:)



Jeśli pasjonują was postaci Van Gogha i Antonina Artaud (mnie tak !) to macie czas jeszcze tylko do 6 lipca, aby obejrzeć poświęconą im wystawę w muzeum Orsay. Jest to wystawa o samotności i alienacji artysty, niezrozumieniu wśród, jak to mawiał u nas Przybyszewski, zwykłych filistrów. Historia jest taka, że gdy w 1947 roku przygotowywano retrospektywę malarstwa holenderskiego artysty, poproszono autora "Teatru okrucieństwa" o komentarz do jego prac. Powstały tekst stał się inspiracją dla kuratorów wystawy. 
Dodam tylko, że w każdy czwartek o 20.30 odbywają się lektury tekstu Artaud.



Troszkę więcej czasu macie natomiast na obejrzenie wystawy o magicznym OrientExpresie, bo potrwa ona jeszcze do 31 sierpnia. Wybierałam się już na nią wielokrotnie i za każdym razem utykam gdzieś po drodze...Mam nadzieję jednak, że zdążę, oraz, że się dostanę, bo chętnych ponoć mnóstwo. Może więc warto zaopatrzyć się w bilet z wyprzedzeniem? Wystawa odbywa się na podwórzu Instytutu Świata Arabskiego. Przy okazji można więc zjeść dobry lunch wegetariański i obejrzeć wspaniały widok na Notre Dame z 9 piętra Instytutu.




I wreszcie niezwykle ciekawa wystawa dla wszystkich amatorów tatuażu otwarta została w muzeum Quai Branly« Tatuujący, tatuowani »Wszystko, co chcecie wiedzieć na temat tatuażu i jeszcze więcej ! Zaproszenia otrzymali  najwięksi na świecie tatuujący artyści i przedstawione  ich prace. Temat: ewolucja tatuażu oraz jak on ewoluuje dziś. Boję się tylko, że po obejrzeniu, może przyjść wam ochota na zrobienie sobie...




 I wreszcie tradycyjnie już, wspaniale się spisał Ratusz Miejski (Hotel de Ville), oddając swoje sale wystawowe kilkudziesięciu artystom zakochanym w Paryżu Powstały więc nowoczesne wizje miasta, szalone, intrygujące, kontrowersyjne, niezwykłe. Wszystkie warto  zobaczyć i porównać z własnymi impresjami. Ponoć na koniec wystawy, można narysować swoje własne postrzeganie Paryża i wyeksponować ją w przeznaczonym do tego celu miejscu publicznym.



Program jest więc imponujący i jak zawsze w Paryżu, trzeba się spieszyć, żeby wszystko zobaczyć i niczego ważnego nie przegapić. Silnych wrażeń życzy Wam więc wasza Holly!

środa, 8 czerwca 2011

Kamienie z Hebronu w Luwrze



Na dziedzińcu Luwru, kilka kroków od słynnej piramidy Pei , wyrosły przed kilkoma dniami dwa mury. Ten pierwszy, z jasnego kamienia, osadzony na żółtym piasku i drugi, mroczny, z ciemnego kamienia z mocnym pęknięciem pośrodku, na granitowym gruncie. Wydawać by się mogło, że na tym regularnym, kwadratowym klasycystycznym podwórzu będą one odstawać od architektury sąsiadujących z nim budynków, ale nie, robią wrażenie, że stoją tu od zawsze, że są fragmentem krajobrazu.

Te fragmenty murów, to fragmenty zburzonych domostw w Betlejem, Hebronie, Hajfie, Fassucie czy Galilei. Pozbierała je autorka projektu, izraelska artystka, fotograf i filmowiec o dla nas męsko brzmiącym imieniu Michal Rovner. Przywiozła też ze sobą do Paryża dwunastu murarzy z Palestyny i Izreaela, którzy stali się wykonawcami pracy artystki.

„Każdy kamień to fragment ludzkiego życia, ma własną historie, ślady pochodzenia z innej kultury-tłumaczyła lakonicznie autorka. Wystawie nie towarzyszy ani konferencja na temat konfliktu na Bliskim Wschodzie, ani żaden manifest, ot dwa mury, dwa światy, porozbijane, popsute, niekomunikujące…

Autorce projektu Luwr oddał do dyspozycji nie tylko podwórze Napoleona, ale również średniowieczne podziemia i sale starożytności Levantu. Podziemia Luwru, od których zazwyczaj grupy wycieczkowe rozpoczynają zwiedzanie, są z reguły miejscem dość smutnym, przechodzi się przez kilkanaście minut długimi korytarzami odsłoniętych, nagich murów historycznego pałacu. Michal Rohner połączyła dwie przestrzenie, filmując tę nadziemną, podwórko Luwru z tworzącą się kilometrową kolejką i wyświetlając ten obraz wraz z piramidą Pei i tworzącym się przed nią kolejkowym wężem na jednej ze ścian podziemnego muzeum.


Druga filmowa interwencja na nobliwych murach to wyświetlane na nich, zmieniających formę postaci. Duchy przeszłości? Dusze zmarłych?
Wreszcie sale starożytnego Levantu, gdzie „nowoczesne” prace Michal Rovner nie byłyby zauważalne, gdyby nie dołączona do nich tabliczka, tak dobrze komponują się ze swoimi starożytnymi przodkami. Zdaniem autorki-jej prace to „kolekcja mozaiki ludzkiej cywilizacji”. Jej kamienne tablice, które przypominają trochę te otrzymane przez Mojżesza na górze Synaj, stoją obok syryjskich menhirów.

Kamienie zachowują pamięć, kamienie do nas mówią. Autorkę interesuje archeologia, pamięć , terytorium i przeszłość jako nieustanny ruch.” Chciałabym znaleźć połączenia pomiędzy tymi kamieniami, bo właśnie ten nieustający proces najbardziej mnie interesuje a Luwr pozwala na czasowe i przestrzenne przenoszenie się z jednej przestrzeni do drugiej”.



Wystawa potrwa do 14 sierpnia 2011.

środa, 17 marca 2010

Francja w Luwrze na kolanach przed „Swiętą Rosją”

Kilka dni temu w Luwrze, w hallu Napoleona ( ironia czy przypadek?) otwarta została zapowiadana hucznie, jako kluczowe wydarzenie obchodów roku Rosji we Francji, wystawa zatytułowana „Święta Rosja”. Ale nie dotyczy ona okresu największego promieniowania Rosji czyli XIX wieku, ale czasów, które w naszej wyobraźni kojarzą się raczej z dziką, barbarzyńską Rosja czyli okresu od chrztu księcia Włodzimierza otrzymanego z rąk cesarza bizantyjskiego Bazylego w 988 roku aż do czasów pierwszego prozachodniego cara, Piotra Wielkiego czyli do początków XVIII wieku.

Okres ten jest akurat nam, Polakom, troszkę lepiej znany niż Francuzom.  Wychowaliśmy się na obrazach "Alexandra Newskiego" Eisensteina puszczanego prawie na okrągło w niedzielne popołudnia w telewizji i Borysie Godunowie, którego nie udało się ominąć miłośnikom opery. Później nadszedł Tarkowski z "Andrzejem Rublowem", ale także z wielu innych względów, nie tylko politycznych i propagandowych, obraz tego okresu, rozwoju i ekspansji carskiej Rosji nie jest nam tak zupełnie obcy...

Natomiast zastanawia zainteresowanie tym okresem  Francuzów. Ich związki z Francja w tym okresie są praktycznie żadne, o czym świadczy chociażby fakt, ze w Luwrze, w którym znaleźć można absolutnie wszystko, nie ma praktycznie żadnego eksponatu z tego okresu Rosji. A wiec?  Francuscy komisarze tłumaczą się, ze po rozpadzie ZSRR, Rosjanie szukają swoich korzeni, zastanawiają się nad swoja tożsamością europejska,  a wiec nadarzyła się okazja, aby im w tych poszukiwaniach pomóc.

Oczywiście nie jestem w stanie opisać wszystkich 400 eksponatów, tym bardziej, że nie do wszystkich udało mi się dotrzeć, tłum jest okrutny a zwiedzający wpuszczani są po odstaniu w potwornej kolejce małymi grupami, spróbuję jednak napisać choćby o kilku z nich, tych ważniejszych. Zostały one zwiezione do Luwru z blisko trzydziestu muzeów, instytucji kulturalnych i klasztorów Rosji. Większość eksponatów nigdy tego kraju nie opuściła.  Jest to wiec faktycznie dość unikalna prezentacja kolekcji z Galerii Trietiakowskiej i muzeów w Nowogrodzie, Kijowie, Moskwie i wielu innych miejsc.
Serce a raczej źródła Rosji biją w Kijowie. Nic wiec dziwnego, że wystawę otwiera cała seria eksponatów znalezionych w grobach w okolicach Kijowa, gdzie w 988 książę Włodzimierz przyjął chrzest i włączył lud Rusi do cywilizacji bizantyjskiej. I tu moje myślenie kieruje się w stronę magamary gdyż jak się dowiedziałam, pierwsza wzmianka o Kijowie "QYYWB" znajduje się w pisanym po hebrajsku liście znajdującym się obecnie w zbiorach biblioteki w Cambridge. Okres kijowskiej Rusi ilustrują  przedmioty znalezione podczas wykopalisk archeologicznych  a wiec takie jak biżuteria, przedmioty użytkowe, święte figurki.

Innym prezentowanym dokumentem z tego okresu jest  Kronika-Latopis Radziwiłła. Pisany przez zakonnika cyrylicą i bogato ilustrowany opowiada historie chrześcijaństwa od biblijnego potopu do mniej więcej roku 1205 roku. Dlaczego ten dokument nazywa się Kroniką Radziwiłła? Skopiowany pod koniec XV wieku a podarowany w 1671 roku przez Bogusława Radziwiłła bibliotece w Królewcu został w czasie wojen wywieziony do Petersburga. Oto jedna ze stron kroniki:



Z okresu świetności Rusi Kijowskiej pochodzą również imponujących rozmiarów portrety dwóch pierwszych świętych, Gleba i Borysa. Postaci tych pierwszych męczenników pojawiać się będą na wystawie jeszcze nie raz. Rus Kijowska stala sie w tym okresie przedluzeniem cywilizacji bizantyjskiej. Po okresie schizmy a pozniej wypraw krzyzowych Konstantynopol kompletnie upada i cywilizacja bizantyjska przenosi swoje centrum na ziemie pozniejszej Ukrainy. Tam wlasnie budowane sa pierwsze swiatynie  z bizantyjskimi kopulami  jak dla przykladu w kosciele sw. Zofii w Kijowie.

Lata utwierdzania nowego porzadku religijnego jednoznacznie wiaze sie rozwojem kultu  ikon, ktore nigdy nie beda stanowily osobnego dziela sztuki i na zawsze pozostana na sluzbie religii, ale o czym swiadczy ich ogromna ilosc na wystawie stanowia podstawowe zrodlo i swiadectwo rozwoju cywilizacyjnego Rusi. Z tego okresu pochodzi m.in pokazana na wystawie Dziewica z Wlodzimierza, ktora stala sie pozniej zrodlem inspiracji dla prac Andrzeja Rublowa.



Okres świetności Rusi Kijowskiej kończy się wraz z najazdami Mongołów a jego role przejmuje stopniowo miasto Włodzimierz,  ze stolica w Suzdalu, skąd pochodzą przywiezione do Luwru słynne z kunsztownej dekoracji miedziane, pozłacane "Złote drzwi"- wykonane przy pomocy technik rzymskich ale z bizantyjską ikonografią. Złote drzwi podawane są często jako przykład integrowania technik rzemiosła zachodnioeuropejskiego przez sztukę bizantyjską.

Od Iwana III, który mordując braci i ludność Nowogrodu, który nie chce mu się poddać uprawia politykę, nazwana oględnie przez kuratorów wystawy "poszerzaniem terytorium Rosji",  Moskwa ma ambicje zdobycia pozycji nowego Konstantynopola. Niechęć do cywilizacji rzymskiej zdaje się przeważać, gdyż car zakazuje w sztuce korzystania z jakichkolwiek wpływów zachodu. Niechęć do Zachodu przejawia się również uznaniem druku, wynalazku Gutenberga, za herezję. W malarstwie, okres ten ilustrują najpełniej ikony, ascetyczny Sw. Onufry z wiankiem z liści na biodrach czy sw. Jerzy zabijający smoka ze szkoły Nowogrodu. Sceny ze Sw. Jerzym pojawiają sie jeszcze wielokrotnie w formie ikon czasem osobno, innym razem poprzez sceny z życia. Obrazy bardzo zbliżone w tonie do sieneńskich prymitywów, pełne bogatej kolorystyki z dominacja złota i czerwieni.

Wystawę zamyka 200 ikon z portretami rosyjskich Dziewic stylizowanych na wzorach bizantyjskich i ogromnych rozmiarów portret Piotra Wielkiego à la Ludwik XIV w pozie i z mina obywatela świata. Od niego zaczyna się nowa Rosja a dla nas, nieszczęścia związane z jej ekspansją.  Jeśli ktoś chciałby obejrzeć pełną ikonograficzna dokumentacje tej wystawy to polecam jej strone internetowa .

No i oczywiście wypatrzone małe polonicum, ale jakże sympatyczne. W jednej z sal z eksponatami dotyczącymi sytuacji w Rosji po śmierci Iwana Groznego, widnieje dość dużych rozmiarów obraz z widokiem wnętrza krakowskiego kościoła ze zgromadzoną w nim szlachtą. Jest to ilustracja zaślubin słynnej, awanturniczej polskiej szlachcianki, Mariny Mniszchowny per procura z carem Dymitrem. Marina, jak wiadomo, została ukoronowana wkrótce na caryce Rosji, miała niezwykle bogate, pełne przygód życie i wreszcie, stała się bohaterka opery Mussorgskiego ” Borys Godunow”.





Nie mam żadnych wątpliwości, że wystawa w Luwrze, to piękny prezent dla Putina i jego następcy. Jeden z dziennikarzy francuskich zapytał ostatnio,  dlaczego republikańska Francja w swoim państwowym muzeum włącza się do wewnętrznej debaty politycznej w Rosji? Dlaczego Francja uprawia propagandę religijną i polityczną i dlaczego wystawie „Święta Rosja” towarzyszy szereg konferencji na temat duchowości współczesnych Rosjan. Niektórzy zarzucają Francuzom wykorzystanie wystawy artystycznej do celów ideologicznych. Odpowiedz na te zarzuty znajduje się chyba gdzie indziej.

Wystawę "Święta Rosja" otwierali prezydenci Sarkozy i Miedwiediew. Pobyt prezydenta Rosji w Paryżu w pierwszych dniach marca nie miał jednak tylko charakteru kulturalnego, ale był związany z negocjowanym przez Francję kontraktami w dziedzinie energetycznej i zbrojeniowej. Wystawa byla wiec częścią "pakietu "serwowanego Miedwiediewowi na talerzu. Pisała o tym pakiecie znakomicie  „Liberation”.

Sezon Rosji we Francji ma wielu przeciwników. Przede wszystkim wśród obrońców praw człowieka, którzy paralelnie zorganizowali wystawę "Sezon Rosji we Francji" wystawiając wszystko to, co w dziedzinie sztuki w Rosji jest zakazane.
W przyszłym roku polecałabym Francuzom zorganizowanie wystawy "Święta Polska", o naszym katolicyzmie od X do XX wieku. Jest o czym robić wystawę. Gwarantuję!